Ostatni dzień roku przywitał nas słonkiem i szronem.
Spieszę z życzeniami!
Wszystkiego co najlpesze!
Chwil cichych żeby usłyszeć co nam w duszy gra.
Chwil wypełnionych śmiechem radosnym.
Chwil wzruszenia i zadumy. I natrojowych wieczorów przy świecach i kominku.
Chwil wytchnienia i odpoczynku, a nawet błogiego lenistwa.
Tu koty pokazuja jak to powinno wyglądać ;)
Zadowolenia z tego co niesie każdy dzień.
Umiejetności odnalezienia Małych Szczęść w codziennej gonitwie.
Witania każdego dnia z uśmiechem i uśmiechania się do siebie w lustrze.
Zdrowia, nadziei i miłości.
Prawdziwych przyjaciół i życzliwych ludzi obok nas.
Niech spełniają się Wasze marzenia, zdrowie dopisuje.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowo. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 31 grudnia 2013
czwartek, 7 listopada 2013
Bardzo ważny dzień
Dziś jest bardzo ważny dzień.
Pierwsze urodziny naszego synka.
To niesamowite patrzeć jak taki mały człowiek się rozwija. Jak z takiego nieporadnego maleństwa wyrasta całkiem spory szkrab.
I wszystko jest pierwsze. Uśmiech, ząbek, kroczki. Pierwsze "tata" i "mama" (w tej właśnie kolejności ;) ).
I zjedzony z apetytem pierwszy kawałek urodzinowego tortu. ;)
Tort w moim założeniu miał być minimalistycznie ozdobiony, a mąż stwierdził, że jest nie skończony, bo nie ma "tych ozdóbek na wierzchu" :D.
Pierwsze urodziny naszego synka.
To niesamowite patrzeć jak taki mały człowiek się rozwija. Jak z takiego nieporadnego maleństwa wyrasta całkiem spory szkrab.
I wszystko jest pierwsze. Uśmiech, ząbek, kroczki. Pierwsze "tata" i "mama" (w tej właśnie kolejności ;) ).
I zjedzony z apetytem pierwszy kawałek urodzinowego tortu. ;)
Tort w moim założeniu miał być minimalistycznie ozdobiony, a mąż stwierdził, że jest nie skończony, bo nie ma "tych ozdóbek na wierzchu" :D.
poniedziałek, 11 marca 2013
Zbieram się i zbieram...
To prawda. Do napiasnia tego postu zbieram się już ze 3 tygodnie, ale ciągle coś. Po drodze zaliczyłam też totalny komputerowstręt ;).
Jak chyba każdy marzę o słońcu i błękitnym niebie. Przyjaciółka usłyszała, że ta zima była najpochmurniejsza do kilkunastu lat. Cóż się dziwić, że i nastroje nie zawsze nam dopisują. Ale wiosna już tuż, tuż. W piątek wróciły szpaki, a jeśli słuch mnie nie mylił to w sobotę rano słyszałam pierwszego w tym roku skowronka :D U sąsiadki kwitną już przebiśniegi, a na leszczynach bazie długie. No i widać białe kotki na wierzbach. Tylko słonka troszkę i pełnia szczęścia.
No i moja osobista wiosna, którą dostałam od męża :D

Dostałam od Jagodzianki wyróżnienie.

Sama nie wiem jakich 7 informacji o sobie mogłabym udzilić. Ale spróbuję.
1. Szydełkować umiałam wcześniej niż czytać i pisać. Miałam może z 5 lat jak mnie Babcia nauczyła. Zaczynałam od spódniczek dla mini laleczek składających się z 1 rządka słupków ;)
2. Jestem bałaganiarą, którą bałagan doprowadza do szłu.
3. I daltego mam swój osobisty system sprzatania - pozwala się nie zajechać a mieć czysto.
4. Nie lubię rosołu, za to uwielbiam pomidorową.
5. Uwielbiam dostawać kwiaty... doniczkowe lub do ogrodu. Cięte też, ale zawsze mi ich szkoda.
6. Nie umiem siedzieć z pustymi rękami i dlatego do znajomych i do samochodu (no chyba, że prowadzę) zawsze zabieram robótkę.
7. Słucham bardzo różnej muzyki od klasyki przez poezję śpiewanę po metal.
Wyłamię się troszkę z zasad i wyróżnię tylko jedną osobę - Anulkę
Pozdrawiam Was serdecznie i oby do wiosny, która ponoć ma nas zaszczycić w przyszłym tygodniu :)
Jak chyba każdy marzę o słońcu i błękitnym niebie. Przyjaciółka usłyszała, że ta zima była najpochmurniejsza do kilkunastu lat. Cóż się dziwić, że i nastroje nie zawsze nam dopisują. Ale wiosna już tuż, tuż. W piątek wróciły szpaki, a jeśli słuch mnie nie mylił to w sobotę rano słyszałam pierwszego w tym roku skowronka :D U sąsiadki kwitną już przebiśniegi, a na leszczynach bazie długie. No i widać białe kotki na wierzbach. Tylko słonka troszkę i pełnia szczęścia.
No i moja osobista wiosna, którą dostałam od męża :D

Dostałam od Jagodzianki wyróżnienie.

Sama nie wiem jakich 7 informacji o sobie mogłabym udzilić. Ale spróbuję.
1. Szydełkować umiałam wcześniej niż czytać i pisać. Miałam może z 5 lat jak mnie Babcia nauczyła. Zaczynałam od spódniczek dla mini laleczek składających się z 1 rządka słupków ;)
2. Jestem bałaganiarą, którą bałagan doprowadza do szłu.
3. I daltego mam swój osobisty system sprzatania - pozwala się nie zajechać a mieć czysto.
4. Nie lubię rosołu, za to uwielbiam pomidorową.
5. Uwielbiam dostawać kwiaty... doniczkowe lub do ogrodu. Cięte też, ale zawsze mi ich szkoda.
6. Nie umiem siedzieć z pustymi rękami i dlatego do znajomych i do samochodu (no chyba, że prowadzę) zawsze zabieram robótkę.
7. Słucham bardzo różnej muzyki od klasyki przez poezję śpiewanę po metal.
Wyłamię się troszkę z zasad i wyróżnię tylko jedną osobę - Anulkę
Pozdrawiam Was serdecznie i oby do wiosny, która ponoć ma nas zaszczycić w przyszłym tygodniu :)
Etykiety:
domowo,
kwiaty domowe,
wyróżnienia
środa, 13 lipca 2011
Kot potrafi, czyli Bazyl-akrobata ;)
Cześć! To ja Bazyl. Pewnie Pani już o mnie pisała wcześniej. Ale może mnie nie pamiętacie, bo nas dużo jest w domu.
Strasznie było dziś u nas gorąco... Pani i Pan zbierali wiśnie, a potem zostawili drabiną na podwórku. Dawno po niej nie chodziłem, więc wlazłem...

ale mi się nudziło

i zacząłem kombinować.

Ratunku! Spadam!

Walczyłem dzielnie.

Uff udało się...

I znikąd wsparcia. Pani zamiast mnie ratować chodzi z tym dziwnym czymś co psryka, brat Filip siedzi w oknie i się przygląda.

Nawet na Prota nie można było liczyć...

Wszystko przez ten upał i zaduch...
Zaczął się "sezon słoikowy".

Oprócz nas Pani ma w kuchni nowych pomocników-tak jakbyśmy my nie wystarczali. Mówi, że dzięki nim, pierwszy raz, nie poparzyła sobie palców gorącymi przetworami.


Nawet jak przez telefon rozmawiała z koleżanką, to namawiała ją do kupna.
Musze się jeszcze pochwalić. Jakiś czas temu przyjechała do nas przemiła Pani Karolina i rozmawiała, rozmawiała i zdjęcia robiła. I opisała nas gazecie! To znaczy o nas tylko wspomniała, ale przeczytajcie sami.
Kocie ukłony i mruczanki Bazyl.
Strasznie było dziś u nas gorąco... Pani i Pan zbierali wiśnie, a potem zostawili drabiną na podwórku. Dawno po niej nie chodziłem, więc wlazłem...

ale mi się nudziło

i zacząłem kombinować.

Ratunku! Spadam!

Walczyłem dzielnie.

Uff udało się...

I znikąd wsparcia. Pani zamiast mnie ratować chodzi z tym dziwnym czymś co psryka, brat Filip siedzi w oknie i się przygląda.

Nawet na Prota nie można było liczyć...

Wszystko przez ten upał i zaduch...
Zaczął się "sezon słoikowy".

Oprócz nas Pani ma w kuchni nowych pomocników-tak jakbyśmy my nie wystarczali. Mówi, że dzięki nim, pierwszy raz, nie poparzyła sobie palców gorącymi przetworami.


Nawet jak przez telefon rozmawiała z koleżanką, to namawiała ją do kupna.
Musze się jeszcze pochwalić. Jakiś czas temu przyjechała do nas przemiła Pani Karolina i rozmawiała, rozmawiała i zdjęcia robiła. I opisała nas gazecie! To znaczy o nas tylko wspomniała, ale przeczytajcie sami.
Kocie ukłony i mruczanki Bazyl.
Etykiety:
domowo,
koty,
kuchnia,
piszą o nas,
psy
poniedziałek, 21 lutego 2011
Jeszcze troszkę...
...poczekajcie na mnie, dobrze?
Kuchnia już prawie gotowa. Tzn. panowie remontowi już wszystko zrobili. Teraz działa mój M. zakłada gniazdka, lampy itp. Zostało jeszcze trochę drobiazgów większych i mniejszych. Trzeba zamontować pochłaniacz, skończyć okap, zabezpieczyć żywicą posadzkę.
Kupiliśmy kredens! Piękny orzechowy mebel z litego drewna. Prawie 100-letni. Powinien się pojawić u nas w tym tygodniu. Jak przybędzie to go obfocę i się pochwalę :D
Ostatni czas jest bardzo intensywny. Na dłubanie czasu brak, dziergam tylko szydełkiem z doskoku, bo to można w każdej chwili odłożyć ;)
Ale jeszcze mam kilka prac do pokazania.
Talerz który wraz ze świątecznymi ciastami powędrował do naszych uroczych sąsiadów.

Pudełko na biżuterię, która była prezentem urodzinowym dla mojej Mamusi
i w środku

Kartka z tej samej okazji. Szkoda, że na zdjęciu nie widać cieniowań złotym tuszem...

Zima wróciła, w karmniku ruch wielki. A w domu ogień hula w kominku...
Pozdrawiam Was ciepło i proszę jeszcze o trochę cierpliwości. Już niedługo powinnam wrócić do blogowania, dłubania itp.
Kuchnia już prawie gotowa. Tzn. panowie remontowi już wszystko zrobili. Teraz działa mój M. zakłada gniazdka, lampy itp. Zostało jeszcze trochę drobiazgów większych i mniejszych. Trzeba zamontować pochłaniacz, skończyć okap, zabezpieczyć żywicą posadzkę.
Kupiliśmy kredens! Piękny orzechowy mebel z litego drewna. Prawie 100-letni. Powinien się pojawić u nas w tym tygodniu. Jak przybędzie to go obfocę i się pochwalę :D
Ostatni czas jest bardzo intensywny. Na dłubanie czasu brak, dziergam tylko szydełkiem z doskoku, bo to można w każdej chwili odłożyć ;)
Ale jeszcze mam kilka prac do pokazania.
Talerz który wraz ze świątecznymi ciastami powędrował do naszych uroczych sąsiadów.

Pudełko na biżuterię, która była prezentem urodzinowym dla mojej Mamusi
i w środku

Kartka z tej samej okazji. Szkoda, że na zdjęciu nie widać cieniowań złotym tuszem...

Zima wróciła, w karmniku ruch wielki. A w domu ogień hula w kominku...
Pozdrawiam Was ciepło i proszę jeszcze o trochę cierpliwości. Już niedługo powinnam wrócić do blogowania, dłubania itp.
niedziela, 10 stycznia 2010
Zasypało nas....
Taki mamy widok za oknem:

To coś w poziomie to iglak wysokości ok.4m. Śnieg przygiął jedną jego część. Druga stoi bo oparła się o dom. Sosnowe gałęzie które były na wysokości 2 metrów sięgają ziemi... Zaspę mamy na podwórku taka do pół uda, a śniegu jest tak do pół łydki. I dalej sypie.
I bardzo mi się taka zima podoba :D, bo za oknem biało,czysto, a w domu na kominku trzaska ogień, cieszymy się świątecznymi dekoracjami




Zajadamy ciasto i popijamy herbatką z syropem pomarańczowym, czytamy....

Ciasto maślane (przepis pochodzi w książki "Przepisy babuni-ciasta" Dr Oetkera)
Ciasto:
30dkg mąki pszennej
1 małe opakowanie proszku do pieczenia
15dkg twarogu
6 łyżek oleju
6łyżek mleka
7,5 dkg cukru
1 cukier waniliowy
szczypta soli
7,5 dkg rodzynek
Z podanych składników zagnieść ciasto. Można to zrobić mikserem, ja robię ręcznie. Na końcu wgnieść w ciasto rodzynki. Ale możecie ich też nie dawać. Następnym razem spróbuję zrobić bez rodzynek.
Ciasto rozwałkowujemy na blasze natłuszczonej lub z papierem do pieczenia i dajemy na nie:
12,5 dkg masła (pokrojonego w cieniutkie plasterki lub stopionego - ja topiłam)
7,5dkg cukru, 1 cukier waniliowy, 5dkg płatków migdałowych mieszamy o obsypujemy ciasto.
Ciasto nakrywamy zgniecioną folią aluminiową i pieczemy. Najbardziej smakowało mi jeszcze lekko ciepłe :D

W domu pachnie świeżym chlebem i pieczonymi w cukrze orzechami...
Żeby jednak nie było tak różowo nasze koty przechodzą koci katar. Pewnie przynieśliśmy go od tych szkrabów... Większość już zdrowieje, ale z Filipkiem i Franka nie najlepiej. razy dziennie dajemy leki w tabletkach. Kto ma koty wie jaka to przyjemność ;)
No i we wtorek przepadło Malwinka... Ta mała czarna koteczka... Nie było nas w domu, a jak wróciliśmy to jej nie było.. Mam nadzieje, że leży sobie na jakimś ciepłym fotelu i mruczy komuś do ucha. Innej opcji nie dopuszczam do głosu...

To coś w poziomie to iglak wysokości ok.4m. Śnieg przygiął jedną jego część. Druga stoi bo oparła się o dom. Sosnowe gałęzie które były na wysokości 2 metrów sięgają ziemi... Zaspę mamy na podwórku taka do pół uda, a śniegu jest tak do pół łydki. I dalej sypie.
I bardzo mi się taka zima podoba :D, bo za oknem biało,czysto, a w domu na kominku trzaska ogień, cieszymy się świątecznymi dekoracjami




Zajadamy ciasto i popijamy herbatką z syropem pomarańczowym, czytamy....

Ciasto maślane (przepis pochodzi w książki "Przepisy babuni-ciasta" Dr Oetkera)
Ciasto:
30dkg mąki pszennej
1 małe opakowanie proszku do pieczenia
15dkg twarogu
6 łyżek oleju
6łyżek mleka
7,5 dkg cukru
1 cukier waniliowy
szczypta soli
7,5 dkg rodzynek
Z podanych składników zagnieść ciasto. Można to zrobić mikserem, ja robię ręcznie. Na końcu wgnieść w ciasto rodzynki. Ale możecie ich też nie dawać. Następnym razem spróbuję zrobić bez rodzynek.
Ciasto rozwałkowujemy na blasze natłuszczonej lub z papierem do pieczenia i dajemy na nie:
12,5 dkg masła (pokrojonego w cieniutkie plasterki lub stopionego - ja topiłam)
7,5dkg cukru, 1 cukier waniliowy, 5dkg płatków migdałowych mieszamy o obsypujemy ciasto.
Ciasto nakrywamy zgniecioną folią aluminiową i pieczemy. Najbardziej smakowało mi jeszcze lekko ciepłe :D

W domu pachnie świeżym chlebem i pieczonymi w cukrze orzechami...
Żeby jednak nie było tak różowo nasze koty przechodzą koci katar. Pewnie przynieśliśmy go od tych szkrabów... Większość już zdrowieje, ale z Filipkiem i Franka nie najlepiej. razy dziennie dajemy leki w tabletkach. Kto ma koty wie jaka to przyjemność ;)
No i we wtorek przepadło Malwinka... Ta mała czarna koteczka... Nie było nas w domu, a jak wróciliśmy to jej nie było.. Mam nadzieje, że leży sobie na jakimś ciepłym fotelu i mruczy komuś do ucha. Innej opcji nie dopuszczam do głosu...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)







