środa, 13 lipca 2011

Kot potrafi, czyli Bazyl-akrobata ;)

Cześć! To ja Bazyl. Pewnie Pani już o mnie pisała wcześniej. Ale może mnie nie pamiętacie, bo nas dużo jest w domu.
Strasznie było dziś u nas gorąco... Pani i Pan zbierali wiśnie, a potem zostawili drabiną na podwórku. Dawno po niej nie chodziłem, więc wlazłem...

ale mi się nudziło

i zacząłem kombinować.

Ratunku! Spadam!

Walczyłem dzielnie.

Uff udało się...

I znikąd wsparcia. Pani zamiast mnie ratować chodzi z tym dziwnym czymś co psryka, brat Filip siedzi w oknie i się przygląda.

Nawet na Prota nie można było liczyć...

Wszystko przez ten upał i zaduch...

Zaczął się "sezon słoikowy".

Oprócz nas Pani ma w kuchni nowych pomocników-tak jakbyśmy my nie wystarczali. Mówi, że dzięki nim, pierwszy raz, nie poparzyła sobie palców gorącymi przetworami.


Nawet jak przez telefon rozmawiała z koleżanką, to namawiała ją do kupna.

Musze się jeszcze pochwalić. Jakiś czas temu przyjechała do nas przemiła Pani Karolina i rozmawiała, rozmawiała i zdjęcia robiła. I opisała nas gazecie! To znaczy o nas tylko wspomniała, ale przeczytajcie sami.
Kocie ukłony i mruczanki Bazyl.

6 komentarze:

Zielicha pisze...

Witam! Naśmiałam się z Bazyla. Oj znam te kombinowanie kotów, cwaniaki z nich niesamowite:))
Pozdrawiam serdecznie

Rybiooka pisze...

Kociak jest niesamowity !!!!
Ja dziś widziałam czarnego akrobatę z
mordką zabijaki- takie skojarzenie pierwsze miałam- zadziora :)

Pozdrawiam

Kasia pisze...

Przeslodki masz zwierzyniec!Gratuluje wzmianki w tygodniku rolniczym,to mile bardzo.Dziekuje za fajnego posta i psotne zdjecia Bazyla,pozdrawiam serdecznie

Aldona pisze...

Wesoły ten post, a Bazyl jest rozbrajający :)

Karolcia pisze...

buhahaha cudowny jest ten Wasz Bazyl:)))) Ściskam mocno:****

Yrsa pisze...

Tak to jest z kotami czasem są powodem do zmartwień ale też radości , fajnie Ci wyszedł ten komiks Bazyli na drabinie.
Wiśnie też już zawekowałam tylko one w tym roku obrodziły , reszta owoców tak "aby , aby" .
robię też nalewkę wiśniową .
Szkoda ,że artykułu nie można rozwinąć zapowiada się ciekawie.
Pozdrawiam Yrsa