Wiosna w tym roku jakaś niesmiała jest. Za to zima trzyma. To na pewno Wielkanoc za tydzień? Mąż się śmieje, że tym roku na palmie i baziach bombki powiesimy ;).
Od dwóch dni świeci słonko, ale jak wiecie słonko nas tej zimy nie rozpieszczało. Żeby troszkę rozproszyć szarości wydziergałam czapaczkę dla Maluszka.
Puchatek pozuje ;)

Na płasko

Wykończona oczkami rakowymi.

Zrobiona Comfortu szydałkiem nr 4(chyba).
Nie chwaliłam się jeszcze zakupami. Poczynione zostały jakiś czas temu.

Mąż jak zobaczył ile tego jest to jęknął z lekka ;). A ja dziergam :D. Czapeczka, komin i mitenki powstały z włóczek z tychże zakupów. Kolejne rzeczy w dzierganiu.
A przede mną kolejne zakupy, ale już pod konkretną rzecz. Siosta poprosiła mnie o narzutę na łóżko. Ma mieć wymiary 2,20x2m. Bedzie co dziergać :). Najgorszy jest łańcuszek początkowy i pierwszys rząd. Potem już pójdzie. Wzór ma być taki jak kocyka, ale kolorki całkiem inne.
Dziękuje za Wasze odwiedziny.
Uroczej niedzieli Wam życzę.

