Miał być całkiem inny wpis, ale cośik mi się rozjechało i nie mogę zdjęć przerzucić :/. Mam nadzieję, że mąż coś na to poradzi jak wróci z delegacji.
Na osłodę ciasteczka arachidowe wg mojego atorskiego przepisu.
Składniki:
20dkg mąki pszennej
20dkg mąki arachidowej (raz jeden udało mi się takową kupć w dziale z produktami bio i eko)
10dkg cukru
40dkg margaryny do pieczenia
Margarynę ucieramy na gładką masę z cukrem, dodajemy mąki i dalej ucieramy. Ciasto jest gładki i dość luźne, ale bez przesady
Przekładamy do rękawa i wyciskamy ciastka w dużych odległościach (rozlewają się jak widzicie dość mocno) na blachę wyłożoną papierem do pieczenia.
Pieczemy na złoty kolor w 180 stopniach.
Studzimy na kratce.
Przechowujemy w blaszanym pudełku. Przechowują się fajnie i nic nie tracą z czasem.
Ciasteczka sa bardzo delikatne i łatwo sie kruszą, więc poczynamy sobie z nimi ostrożnie ;).
Smacznego!
Narobiło mi się sporo zaległości na Waszych blogach i już nie mogę się doczekać kiedy je nadrobię. Mam jeszcze kilka pilnych robót do zrobienia, a potem... Same przyjemności :).
Cudownego weekendu Wam życzę :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy autorskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy autorskie. Pokaż wszystkie posty
piątek, 25 kwietnia 2014
sobota, 16 lutego 2013
Na niedzielne śniadanko
Warto czasem pokusić się o domowe pieczywo. Coraz więcej z nas piecze chleby, bułki i super. Dowiedziałam się przypadkiem, że z chlebem robionym w dużych przemysłowych piekarniach zjadamy 2kg polepszaczy rocznie :O. Szok po prostu. Mój kochany mąż piekł chleb tradycyjny - na zakwasie tylko. Niestety używam czasu przeszłego, bo od kiedy zmienił pracę nie ma na to czasu.
U mnie z czasem różnie, ale czasem coś piekę. A że lubię powymyślać...
Zapraszam na bułki serowe ze słonecznikiem.

25g drożdży świeżych rozpuszczamy w szklance letniej wody.
Mieszamy 25 dkg mąki pszennej typ 650, 10 dkg mąki żytniej typ 720 i 15 dkg mąki pszennej pełnoziarnistej. 3 kopiate łyżki tej mieszanki łączymy z drożdżami i wodą i dajemy zaczynowi podrosnąć.
Do mieszanki mąk dajemy 20g soli i garść słonecznika oraz 10 dkg startego na grubych oczkach tarki sera (5 dkg mamy w zapasie do posypania bułek). Łączymy z zaczynem i wyrabiamy ciasto. Być może trzeba będzie dodać 1/4-1/2 szklanki wody. Zależy to od wilgotności mąki. Wyrabiamy elastyczne ciasto, które nie będzie się kleiło do rąk i miski.
Zostawiamy w ciepłym miejscu pod ściereczką do podwojenia objętości.
Wyrośnięte krótko wyrabiamy, dzielimy na części i formujemy bułki - zrobiłam 8.
Bułki układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i zostawiamy do ponownego wyrośnięcia.
Przed włożeniem do piekarnika smarujemy żółtkiem rozmąconym z mlekiem i posypujemy serem. Uwaga! Ważne żeby wiórki sera nie zostały na blaszce, bo się spalą.
Pieczemy w temperaturze 180 stopni aż się ładnie zrumienią. Zawsze robię to "na oko" więc nie powiem ile czasu piekłam.

Do bułeczek polecam pastę jajeczną. U nas był w wersji z szynką.
Jajka ugotowane na twardo zgniatam ubijaczem do ziemniaków z okrągłymi otworkami. Można je też bardzo drobno posiekać, albo przepuścić przez maszynkę do mięsa. Do tego dajemy drobniuśko posiekaną cebulę albo szczypiorek i szynkę pokrojoną w mikro kostkę. Doprawiamy solą pieprzem i majonezem.

Smacznego! :)
Pięknego weekendu życzę mimo niezbyt fajnej aury. Ale jak pogoda jest taka "zgniła" to fajnie pokucharzyć. Najlepiej całą rodziną :)
U mnie z czasem różnie, ale czasem coś piekę. A że lubię powymyślać...
Zapraszam na bułki serowe ze słonecznikiem.

25g drożdży świeżych rozpuszczamy w szklance letniej wody.
Mieszamy 25 dkg mąki pszennej typ 650, 10 dkg mąki żytniej typ 720 i 15 dkg mąki pszennej pełnoziarnistej. 3 kopiate łyżki tej mieszanki łączymy z drożdżami i wodą i dajemy zaczynowi podrosnąć.
Do mieszanki mąk dajemy 20g soli i garść słonecznika oraz 10 dkg startego na grubych oczkach tarki sera (5 dkg mamy w zapasie do posypania bułek). Łączymy z zaczynem i wyrabiamy ciasto. Być może trzeba będzie dodać 1/4-1/2 szklanki wody. Zależy to od wilgotności mąki. Wyrabiamy elastyczne ciasto, które nie będzie się kleiło do rąk i miski.
Zostawiamy w ciepłym miejscu pod ściereczką do podwojenia objętości.
Wyrośnięte krótko wyrabiamy, dzielimy na części i formujemy bułki - zrobiłam 8.
Bułki układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i zostawiamy do ponownego wyrośnięcia.
Przed włożeniem do piekarnika smarujemy żółtkiem rozmąconym z mlekiem i posypujemy serem. Uwaga! Ważne żeby wiórki sera nie zostały na blaszce, bo się spalą.
Pieczemy w temperaturze 180 stopni aż się ładnie zrumienią. Zawsze robię to "na oko" więc nie powiem ile czasu piekłam.

Do bułeczek polecam pastę jajeczną. U nas był w wersji z szynką.
Jajka ugotowane na twardo zgniatam ubijaczem do ziemniaków z okrągłymi otworkami. Można je też bardzo drobno posiekać, albo przepuścić przez maszynkę do mięsa. Do tego dajemy drobniuśko posiekaną cebulę albo szczypiorek i szynkę pokrojoną w mikro kostkę. Doprawiamy solą pieprzem i majonezem.

Smacznego! :)
Pięknego weekendu życzę mimo niezbyt fajnej aury. Ale jak pogoda jest taka "zgniła" to fajnie pokucharzyć. Najlepiej całą rodziną :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



