Miał być całkiem inny wpis, ale cośik mi się rozjechało i nie mogę zdjęć przerzucić :/. Mam nadzieję, że mąż coś na to poradzi jak wróci z delegacji.
Na osłodę ciasteczka arachidowe wg mojego atorskiego przepisu.
Składniki:
20dkg mąki pszennej
20dkg mąki arachidowej (raz jeden udało mi się takową kupć w dziale z produktami bio i eko)
10dkg cukru
40dkg margaryny do pieczenia
Margarynę ucieramy na gładką masę z cukrem, dodajemy mąki i dalej ucieramy. Ciasto jest gładki i dość luźne, ale bez przesady
Przekładamy do rękawa i wyciskamy ciastka w dużych odległościach (rozlewają się jak widzicie dość mocno) na blachę wyłożoną papierem do pieczenia.
Pieczemy na złoty kolor w 180 stopniach.
Studzimy na kratce.
Przechowujemy w blaszanym pudełku. Przechowują się fajnie i nic nie tracą z czasem.
Ciasteczka sa bardzo delikatne i łatwo sie kruszą, więc poczynamy sobie z nimi ostrożnie ;).
Smacznego!
Narobiło mi się sporo zaległości na Waszych blogach i już nie mogę się doczekać kiedy je nadrobię. Mam jeszcze kilka pilnych robót do zrobienia, a potem... Same przyjemności :).
Cudownego weekendu Wam życzę :)
piątek, 25 kwietnia 2014
niedziela, 20 kwietnia 2014
czwartek, 17 kwietnia 2014
"Oszukany kajmak"
Święta tuż, tuż.
Obiecałam Anstahe, że napiszę czym nadziewan kruche babeczki.
Otóż różnościami. Może być krem budyniowy lub z serka mascarpone, może być bita śmietana podszyta jakimś kwaskowym dżemikiem, ale moim ulubionym nadzieniem jest "oszukany kajmak". Oszukany, bo robiony z mleka w proszku, więc odpada nam godzinne mieszanie w garnku.
Składniki:
100g mleka w proszku (sypkiego nie granulowanego!)
100g masła
100-150g cukru
cukier waniliowy
Dodatki: kawa, kakao, starta czekolada, mielone orzechy, aromaty do ciast, kandyzowane owoce i co Wam jeszcze do głowy przyjdzie.
Masło i cukier wsypujemy do garnuszka, dodajemy 50ml wrzącej wody i podgrzewamy do rozpuszczenia cukru i masła. Do lekko ostudzonego dodajemy przesiane mleko w proszku i ewentualnie dodatki smakowe.
Jeszcze ciepłym kajmakiem wypełniamy babeczki lub pokrywamy kruchy spód aby uzyskać mazurek. Ozdabiamy dowolnie i gotowe. Na dno babeczek można dać kwaskowy dżem.
Kajmak bez dodatków smakuje podobnie do białej czeklady.
Fotki z lat poprzednich, znalezione "rzutem na taśmę" ;)
Moje babeczki są naprawdę maleńkie - takie na jeden, dwa kęsy ;)
To nadzienie ma dodatkową zaletę nad "normalnymi" kremami. Nie rozmiękcza ciasta, więc nie trzeba robić na ostatnią chwilę i mogą takie nadziane trochę postać. Jak się uchowają oczywiście ;)
Smacznego!
Dzięki za kciuki jarmarkowe. Bardzo fajnie było. Wprawdzie stłukły mi się 2 wazony i 2 pisanki, ale co tam ;)
Lecę robić porządki z oknami, bo lało u nas i sypało gradem...
Do miłego :)
Obiecałam Anstahe, że napiszę czym nadziewan kruche babeczki.
Otóż różnościami. Może być krem budyniowy lub z serka mascarpone, może być bita śmietana podszyta jakimś kwaskowym dżemikiem, ale moim ulubionym nadzieniem jest "oszukany kajmak". Oszukany, bo robiony z mleka w proszku, więc odpada nam godzinne mieszanie w garnku.
Składniki:
100g mleka w proszku (sypkiego nie granulowanego!)
100g masła
100-150g cukru
cukier waniliowy
Dodatki: kawa, kakao, starta czekolada, mielone orzechy, aromaty do ciast, kandyzowane owoce i co Wam jeszcze do głowy przyjdzie.
Masło i cukier wsypujemy do garnuszka, dodajemy 50ml wrzącej wody i podgrzewamy do rozpuszczenia cukru i masła. Do lekko ostudzonego dodajemy przesiane mleko w proszku i ewentualnie dodatki smakowe.
Jeszcze ciepłym kajmakiem wypełniamy babeczki lub pokrywamy kruchy spód aby uzyskać mazurek. Ozdabiamy dowolnie i gotowe. Na dno babeczek można dać kwaskowy dżem.
Kajmak bez dodatków smakuje podobnie do białej czeklady.
Fotki z lat poprzednich, znalezione "rzutem na taśmę" ;)
Moje babeczki są naprawdę maleńkie - takie na jeden, dwa kęsy ;)
To nadzienie ma dodatkową zaletę nad "normalnymi" kremami. Nie rozmiękcza ciasta, więc nie trzeba robić na ostatnią chwilę i mogą takie nadziane trochę postać. Jak się uchowają oczywiście ;)
Smacznego!
Dzięki za kciuki jarmarkowe. Bardzo fajnie było. Wprawdzie stłukły mi się 2 wazony i 2 pisanki, ale co tam ;)
Lecę robić porządki z oknami, bo lało u nas i sypało gradem...
Do miłego :)
środa, 9 kwietnia 2014
"Kruca bomba, malo czasu"
Jarmark już w sobotę, więc praca wre ;)
Jajecznie
Szydełkowe kurczaki i króliczki (wzór z crochet.pl, króliczki z moimi modyfikacjami)
Wpadłam tylko się usprawiedliwić czemu mnie nie ma u Was i tutaj. Nie wiem czy uda mi się jeszcze przed jarmarkiem coś napsiać, bo mam zaleglości w robocie...
Cudowności Wam życzę i do miłego :)
Jajecznie
Szydełkowe kurczaki i króliczki (wzór z crochet.pl, króliczki z moimi modyfikacjami)
Wpadłam tylko się usprawiedliwić czemu mnie nie ma u Was i tutaj. Nie wiem czy uda mi się jeszcze przed jarmarkiem coś napsiać, bo mam zaleglości w robocie...
Cudowności Wam życzę i do miłego :)
piątek, 4 kwietnia 2014
Fantastyczne ciacho i zaproszenie na Jarmark
Cudownie soczyste, wilgotne i pachnące obłędnie ciasto cytrynowe. Przy tym proste w wykonaniu. Gorąco polecam!
Przepis pochodzi z tomiku Biblioteczki Paradnika Domowego pt. "Przepisy czytelników - Wiosna" z roku 1996, a przepis przysłała pani Barbara Sowa.
Skladniki na dużą tortownicę (moja ma 28cm):
35 dkg mąki
35 dkg cukru
25 dkg masła roślinnego (użyłam dobrej margaryny)
3 łyżeczki proszku do pieczenia
6 jaj
3 cytryny
cukier puder
Masło lub margarynę ucieramy z cukerm dodając na przemian po jednym jajku i sok wyciśnięty z 2 cytryn. Moża też dać skórkę otartą z wyszorowanych i wyparzonych cytryn - ja dałam. Na końcu wsypać mąkę wymieszaną z proszkiem i utrzeć na gładką masę. Tortownicę wsmarować margaryną i wysypać grysikiem. Piec w 180 stopniach ok 30 minut. Piekłam do tzw. suchego patyczka.
Studzić na kratce. Jeszcze ciepłe ciasto polukrować lukrem zrobionym z cukru pudru i soku z 3 cytryny (u mnie z połówki i lukier dość płynny).
Szczerze mówiąc już dawno żadne ciasto mi tak nie smakowało jak to, więc powtórki murowane :)
To jak spróbujecie? Dajcie znać czy i Wam tak przypadnie do gustu jak naszej rodzinie. Że Mężowi będzie smakować, to byłam niemal pewna, bo to wielbiciel cytrynowych smaków. Ale i synek zajadał ze smakiem i.. futra też :). Psy to wiadomo, że ciacha lubią, ale koty to się pobiły o kawałek który im dałam i musiałam donieść drugi, bo nie wszyscy się załapali ;)
Jeśli znajdziecie chwilę czasu w przyszłą sobotę i macie niedaleko to zapraszam do Oławy na Jarmark Wielkanocny. Będziemy mogli się tam spotkać, bo jestem jednym z wystawców. Starujemy o 10.00 :)
Pięknie dziękuję za słowa otuchy pod porzednim postem. Odpuściłam trochę, wyluzowałam i postanowiłam się śmiać z "wpadek". Mimo, że jeszcze ich kilka w tym dniu miałam już mnie nie denerwowały :).
Ostatnio faktycznie czas był truchy i pewnie to wyłazi. Na razie cieszę się wiosną i planuję świateczne menu - uwielbiam to robić. W przyszłym tygodniu (a może już w ten weekend) rozpocznę kulinarne przygotowania do Świąt. Wszak np. kruche babeczki można upiec wczesniej i schować do metalowego pudełka, a wypenić kremami, kajmakiem czy innym dobrem przed podaniem. Zawsze to jedna robota, w dodatku dość brudząca, mniej w gorącym okresie gotowania i pieczenia. Kruche ciasteczka też już można upiec i schować. Na Wielkanoc robię ich zdecydowanie mniej niż na Boże Narodzenie, no ale są babeczki :).
Pięknego weekendu Wam życzę! Odpocznijcie trochę i nie szalejcie za bardzo z porządkami, bo to nie one są sensem Świąt. Choć akurat te Wielkanocne mają swoją symbolikę ;).
Etykiety:
jarmark,
kulinaria,
organizacja czasu,
zaproszenie
Subskrybuj:
Posty (Atom)













