Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogród. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogród. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 listopada 2012

Mroźne poranki

W ostanich dniach budzą nas mroźne poranki. Świat wygląda bajkowo. Każda najdrobniejsza i najzwyklejsza rzecz w promieniach wschodzącego słońca zamienia się w klejnocik.



























Chyba zbędne są słowa. Taki poranek to jedna z tych chwil, które trzeba nanizać jak cenny paciorek na nić wspomnień. Cieszyć się nim i napawać jago urodą. I tym, że jest człowiekowi pięknie samemu ze sobą i że obok jest towarzysz porannego biegania z aparatem po ogrodzie - Feliks.



I tym, że mimo różnych dźwięków jest "Cisza -Pani Udzielna".
Cudownej niedzieli!

środa, 7 listopada 2012

Jabłkowo mi :)

Jakby nie było jesień mamy. A jesień to jabłka. Przynajmniej dla mnie. Z dziecieństwa pamiętam, że Tatko przywoził całe skrzynki różnych rodzajów jabłek, które ustawiane były w piwnicy. A ja ganiałam do tej piwnicy czasem i codziennie. Miałam w pokoju taki koszyczek (mam go do dziś) w którym zawsze były jabłka. Tylko... teraz już takich jabłek nie ma. Zniknęły moje ulubine mekintosze, spartany, ananasówki. Nie ma już też porządnych goldenów, bo to co teraz sprzedają pod tą nazwą, to już nie to.
Od kiedy mieszkamy na wsi mamy sadek. Dosłownie kilka drzew. 3 w miarę młode i 5 starych jabłoni.
Te stare to piękne, ale bardzo zaniedbane drzewa. A my nie bardzo umiemy je mądrze przyciąć i na darmo szukamy kogoś kto by umiał. Jabłka z nich pyszne, ale maleńkie. Szczególnie zależy mi na utrzymaniu jednego z tych drzew, które zostało połamane przez jedna z letnich wichur :(. Jeśli ktoś z Was zna się na cięciu starych drzew, to będę wdzięczna za wszelkie wskazówki.

Nasze młode jabłonki to późne odmiany. Nie mam pojęcia jak sie nazywają, niestety.
Niedawno "przytaskałam" pełne kosze, skrzynki i torbę jabłek z tylko jednej jabłoni.

No i robimy selekcję. Te piękne do piwnicy.

Te mniej piekne lub piekne, ale naddziobane przez łobuzy szpaki (zawsze się dobierają do najpiękniejszych jabłek :/) do gara.
Robię na oko, a w zasadzie na smak ;). Obieram i byle jak skrawam do gara. Zasypuję curem i czekam aż sok puszą, potem przesmażam.

Przez kilka dni po trochu, a potem do słoików. Czasem przed zasłoikowaniem robię mus, czyli blender idzie w ruch. Na razie jestem na etapie garnkowym.

Mam ochotę na mały eksperyment, ale napiszę o tym jak zrobię. No i jak będzie jadalne ;).
W kalendarzu "zdzieraku" Dilmah był taki przepis. Mając tyle jabłek w kuchni musialam spróbować ;). Danie pochodzi z kuchni niderlandzkiej.
Kiełbasa z rozmaitościami.
40-50dkg kiełbasy
2łyżki smalcu lub oleju
3 strąki papryki (dałam 2 i też jest ok)
2 jabłka
puszka osączonego groszku
szklanaka śmietany 18% (dałam taką do zup)
łyżeczka mąki
sól, pieprz, pół łyżeczki majeranku (dałam więcej, bo bardzo lubimy majeranek)


Kiełbasę kroimy na porcje i nacinamy w kratkę, smażymy z obu stron.

Przekładamy do garnka.
Pokrojoną w kostkę paprykę wrzucamy na pozostały tłuszcz i chwilkę smażymy.

Dodajemy do kiełbasy razem z groszkiem i obranymi, pokrojonymi w ćwiatki jabłkami (pokroiłam drobniej).
Całość zalewamy śmietaną wymieszaną z mąką i przyprawami. Zagotowujemy na maleńkim ogniu.

I mamy fajne kolorowe, szybkie danie (w pół godzinki danie było gotowe) w sam raz na obiad, albo kolację jesienną.

Smacznego!

sobota, 1 września 2012

Mokro...

Rano było rozkosznie mokro i pachnąco. Zrobiłam więc małą rundkę z aparatem.
Zawsze fascynowały mnie kropelki rosy lub deszczu nanizane na pajęcze nitki...


... albo sznury do suszenia prania. Tu wprawdzie pręty suszarki, ale co tam ;)

Mokre płatki i listki, jeszcze zielone.



No i pierwsze jesienne złote liście z wiązu.


Dziś bez zbędnych komentarzy. Wszak cuda przyrody mówią same za siebie :). Tylko czemu czasami jesteśmy na nie ślepi?

Pięknie dziękuję za słowa otuchy i wsparcia pod poprzednim postem Acie, 5.monice, aadze, beci.b, Katharine, MariiPar i Jagodziance. Bardzo to ważne wiedzieć, że są życzliwe osoby, które, czasem z bardzo daleka, ślą pozytywne myśli. Serdeczności dla Was miłe Panie!

Pięknej niedzieli życzę i pozdrawiam cieplutko Jo-hanah

wtorek, 19 lipca 2011

Dookoła ogródka

Nastrój mam ostatnio lekko filozoficzny. Przemyślenia i refleksje kłębią się w głowie... Na razie się nimi nie podzielę, bo jeszcze nie czas.
Najlepiej się myśli na łonie natury. Poszłam do ogrodu, a ze mną koty. Zapraszam tam i Was, na chwilę wytchnienia.
Zaczyna kwitnąć tojad mocny.


Zanim kupiliśmy ten dom rosła przed nim młoda jarzębina. Poprzedni właściciel, w ramach porządkowania terenu przed sprzedażą, wyciął ją :0. Został tylko pniak. Ale dzielna roślinka odbiła od tego pniaka i w tym roku, ku naszej wielkiej radości, pierwszy raz zakwitła, a teraz ma cudne owocki.



Ogórkowe kwiecie.


I nasze pierwsze słoneczniki.




Pomidorowo nam...



i kukurydziano ;)


Zapowiedź jesiennego owocobrania.





Koniczyna w trawniku budzi:

romantyczny nastrój w Zuzi,

apatyt u trzmiela


i zadziorność u Kajtka.


Dzikie rumianki przypuściły w tym roku frontalny atak na nasz ogród. Ale i tak je lubię.


I moja ulubiona roślinka polna - ten maleńki czerwony kwiatuszek. To kurzyślad. Tak go lubię, że nie wyrywam ;) Niech sobie rośnie.


Ślicznie dziękuję za komentarze pod poprzednim postem Grodziu, Katesz, Kasiu, Jagodzianko, Yrso, Inko, Ivonn i druga Kasiu. Myślę, że na tym jednym bukiecie się nie skończy, bo fajnie się go robiło i zawsze to jakiś dodatkowy pomysł na upominek.

Pięknego popołudnia życzę wszystkim.