Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zaproszenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zaproszenie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 marca 2015

Już za dwa tygodnie

Zapraszam Was serdecznie na Jarmark Wielkanocny na oławski Rynek, w dniach 28-29.03.2015. :)


Praca przedjarmarkowa wre :). Oto jej efekty. Niektóre tylko, oczywiście.
Irysowe jajo :)

Róża na pisance? Czemu nie ;)

Kufereczek z niezapominajkami :)

U nas od kilku dni siąpi, wieje i słoneczka ani, ani. Palimy w kominku, cieszymy się ciepełkiem i przytulnością naszego domu :).
Wracam do malowania i lakierowania.
Cudownego weekendu Wam życzę, bez wzglądu na pogodę :)

czwartek, 18 września 2014

Zaproszenie

Wpadam biegiem i szybciutko, z pędzlem w zębach zaprosić Was serdecznie w tę sobotę do Marcinkowic.
Będzie można mnie tam spotkac z moimi pracami.
Pogoda dopisuje na razie i ponoć ma taka pozostać. Mozna więc będzie fajnie spędzić czas na powietrzu.
Przybywajcie zatem :).
Do zobaczenia :D

piątek, 4 kwietnia 2014

Fantastyczne ciacho i zaproszenie na Jarmark

Cudownie soczyste, wilgotne i pachnące obłędnie ciasto cytrynowe. Przy tym proste w wykonaniu. Gorąco polecam!

Przepis pochodzi z tomiku Biblioteczki Paradnika Domowego pt. "Przepisy czytelników - Wiosna" z roku 1996, a przepis przysłała pani Barbara Sowa.
Skladniki na dużą tortownicę (moja ma 28cm):
35 dkg mąki
35 dkg cukru
25 dkg masła roślinnego (użyłam dobrej margaryny)
3 łyżeczki proszku do pieczenia
6 jaj
3 cytryny
cukier puder

Masło lub margarynę ucieramy z cukerm dodając na przemian po jednym jajku i sok wyciśnięty z 2 cytryn. Moża też dać skórkę otartą z wyszorowanych i wyparzonych cytryn - ja dałam. Na końcu wsypać mąkę wymieszaną z proszkiem i utrzeć na gładką masę. Tortownicę wsmarować margaryną i wysypać grysikiem. Piec w 180 stopniach ok 30 minut. Piekłam do tzw. suchego patyczka.
Studzić na kratce. Jeszcze ciepłe ciasto polukrować lukrem zrobionym z cukru pudru i soku z 3 cytryny      (u mnie z połówki i lukier dość płynny).

Szczerze mówiąc już dawno żadne ciasto mi tak nie smakowało jak to, więc powtórki murowane :)

To jak spróbujecie? Dajcie znać czy i Wam tak przypadnie do gustu jak naszej rodzinie. Że Mężowi będzie smakować, to byłam niemal pewna, bo to wielbiciel cytrynowych smaków. Ale i synek zajadał ze smakiem i.. futra też :). Psy to wiadomo, że ciacha lubią, ale koty to się pobiły o kawałek który im dałam i musiałam donieść drugi, bo nie wszyscy się załapali ;)

Jeśli znajdziecie chwilę czasu w przyszłą sobotę i macie niedaleko to zapraszam do Oławy na Jarmark Wielkanocny. Będziemy mogli się tam spotkać, bo jestem jednym z wystawców. Starujemy o 10.00 :)

Pięknie dziękuję za słowa otuchy pod porzednim postem. Odpuściłam trochę, wyluzowałam i postanowiłam się śmiać z "wpadek". Mimo, że jeszcze ich kilka w tym dniu miałam już mnie nie denerwowały :).
Ostatnio faktycznie czas był truchy i pewnie to wyłazi. Na razie cieszę się wiosną i planuję świateczne menu - uwielbiam to robić. W przyszłym tygodniu (a może już w ten weekend) rozpocznę kulinarne przygotowania do Świąt. Wszak np. kruche babeczki można upiec wczesniej i schować do metalowego pudełka, a wypenić kremami, kajmakiem czy innym dobrem przed podaniem. Zawsze to jedna robota, w dodatku dość brudząca, mniej w gorącym okresie gotowania i pieczenia. Kruche ciasteczka też już można upiec i schować. Na Wielkanoc robię ich zdecydowanie mniej niż na Boże Narodzenie, no ale są babeczki :).

Pięknego weekendu Wam życzę! Odpocznijcie trochę i nie szalejcie za bardzo z porządkami, bo to nie one są sensem Świąt. Choć akurat te Wielkanocne mają swoją symbolikę ;).

wtorek, 18 marca 2014

Bardzo dawno...

...temu zrobiłam na zamówienie znajomych taką tacę.

Praca nad nią była nie lada wyzwaniem bo motyw jest wielkości A4.
Wykończona srebrnym kropkowaniem, bo trzeba było jakoś przełamac czarne tło.

Miał być dziś calkiem inny post, ale koty zawiązały jakiś spisek żeby mnie wykończyć psychicznie ;).
Nastka koniecznie chce uciec z domu i grymasi przy jedzeniu, Cyryl się zatacza (wiemy czemu i przeciwdziłamy, ale o tym nastepnym razem), Zuza nie chce połkać tabletki, Guśka koniecznie chce żebym ją podeptała lub przygniotła drzwiami, a Filemon wrócił z włóczęgi o 2 nad ranem. Pewnie znowu pół wsi ma zabawę, bo o północy ganiałam po polach z latarką, drąc się "kici, kici" :/.
Bu...

Chciałbym Was jeszcze zaprosić do pomocy Tymiankom


http://dzikakurawpastelowym.blogspot.com/p/dom-aukcyjny-tymianeks_11.html


Nie wiem jak podlinkować banerek (będę wdzięczna jak ktoś mnie oświeci w tym względzie), ale wszystkiego możecie się dowiedzieć TU (KLIK), a prace obejrzećTU (KILK)

Serdeczności i do następnego razu

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Prezent na chrzest i zaproszenie

Ostatnio robiłam prezent od Matki Chrzestnej dla małego Borysa. Prezent już u właściela więc mogę pokazać. Wiem, że się spodobał i bardzo mnie to cieszy.

Powstała skarbonka.

I ramka na zdjęcie do kompletu.

Nie zabrakło też kartki na życzenia.

Do Bożego Narodzenia coraz bliżej. Jakoś zupełnie nie czuję, że do Świat zostały 2 tygodnie. Zupełnie :(. Mimo, że robię bombki i inne świateczne prace. Puszki w kredensie jeszcze puste, a powinny już być pełne ciastek, ciasteczek i pierników. Mimo, że w sklapeach pełno ozdób, zetswów prezentowych itp. jakoś nie mam nastroju przedświatecznego. Całkiem nie wiem czemu. Może dlatego, że za oknem leje i pogoda listopadowa bardziej. Może dlatego, że lata prawie nie zauważyłam w tym roku... Jakoś tak październik powienien być teraz wg mnie, a nie grudzień.
W weekend zapraszam na Jarmark Bożonarodzeniowy do Oławy.

Będę tam prezentować moje prace :).
Myślę, że będzie można kupić wiele fajnych rzeczy, a i specjałów dla podniebienia też z pewnościa nie zabraknie.


piątek, 15 listopada 2013

Małe szczęścia

Wczoraj miałam kiepski dzień. Obudzilam sie z takim bólem pleców, że myślala, że z łóżka nie wstanę. Mąż był w delegacji, a my z synkiem sami...
Potem robota mi nie szła i było mi jakoś tak smutno i źle. I poddałam sie chandrze. Wielbicielka i głosicielka pozytywnego myślenia spuścila nos na kwintę i zaczała wymyślać co jest nie tak.
Na szczęście miała do mnie przjechać znajoma (i przyjechała) więc się zmobilizowałam żeby ogarnąć trochę. Nabrałam też na druty cudowną, rudą, mięciusią włóczkę żeby sobie szal wydziergać, bo niezwykle spodobały mi się te u Aty i zachciało mi się takiego samego wzorku.
A przy machaniu drutami dobrze się myśli, szczególnie jak wzór nie jest skomplikowany.
Synuś usnął a ja machałam drutami i dumałam :"Czy ciebie kobieto pokręciło (no trochę tak, bo rano wstać nie mogłaś, ale bez przesady)? Jest tyle cudownych rzeczy, które prztrafiają się każdego dnia, a o których w mig zapominasz". I przypomniało mi się pewne zdarzenie z okresu studiów.
Jak człowiek ma 20 lat to czasem mu się wydaje, że życie jest strasznie do bani. Ja wtedy tak miałam. Pamiętam dokładnie miejsce w którym do mnie dotarło, tak ze zrozumieniem, to czego słuchałam. A słuchałam sobie, idąc na zajęcia, płyty "Dolina w długich cieniach" SDM z tekstami mojego ukochanego Steda. I usłyszałam!

"Cudownie jest:
Powietrze jest!
Dwie ręce mam,
Dwie nogi mam!

W chlebaku chleb,
Do chleba ser,
Do picia deszcz."

To początek "Piosenki dla zapowietrzonego".
I dostrzegłam, że świeci słońce, że niebo jest cudownie niebieskie i stadko wróbli radośnie podskakujące i ćwierkające tuż obok mnie. I zrozumiałam po raz pierwszy, że do szczęścia potrzebny jest zachwyt nad światem i dostrzeganie tych maleńkich cudów, które spotykają nas co krok, a które mijamy obojetnie.
Życie jest jakie jest. Więcej uwagi poswięcimy temu, że szef na nas krzywo spojrzał (a jego akurat bolał brzuch i wcale na nas nie patrzył) niż cudownemu zachodowi słońca, radości naszych bliskich czy temu, że mamy dom do którego możemy wrócić.

Kilka dni temu przeczyałam artykuł o tym, że szczęsca można się nauczyć. Wiem z doświadczenia, że można, ale wymaga to pracy. Przecież łatwiej jest pomarudzić ;).
Artukuł czyałam na raty i wpadałam na pomysł codziennego spisywania dobrych zdarzeń jeszcze zanim doszłam do tego w tekście. Aż mi się śmiać chciało jak do tego dotarłam :D.
I piszę.
Chciałam i Was zaprosić do takiego spisywania swoich Małaych Szczęść.
Co Wy na to? Przyłączycie się? A kiedy zrobi się smutno, kiedy życie nas przytłaczy to będzie można wiąć taki zeszyt i zobaczyć jak wiele jest rzeczy dających nam radość. I od razu zrobi się jaśniej!
Kiedy piszę ten post za pazuchą buszuje mi mała czarna, jedwabista koteczka. I murczy jak najęta. Ot i już mam jdeno Małe Sczęście do zapisania :D.

Żeby nie było tak całkiem bez zdjęć i tak a' propos dziergania to pokażę obrus, o którym wspominałam na wiosnę chyba. Obrus już dawno cieszy Państwa Młodych, bo to był prezent ślubny od mojej przyjaciółki.
I pomyśleć, że na te "dziury" poszło prawie 2,5 km nici :). No ale średnicę ma 160cm.

Pięknego, obfitującego w szczęścia małe i duże weekendu Wam życzę :D

wtorek, 21 maja 2013

Szkatułka z kaliami i kolejne zaproszenie

Dalej dziergam obrus i już jestem naprawdę blisko końca. Zrobiłam nawet zdjęcia jak wygląda, ale nie mam kiedy ich obrobić, bo dziergam dalej zawzięcie ;).
Wpadam na krótko pokazać szkatułkę "Irysy i kalie".
Urzekł mnie ten papier od pierwszego wejrzenia. Ale jak to bywa długo się zastanawiałam jak go wykorzystać. Oceńcie sami.



I środek.


Taśma pasmanteryjna na dolnej części pudełka.


Jeśli komuś wpadła w oko to jest dostępna na mojej stronie. KLIK

I jeszcze zaproszenie na "Pianę Bosmana" do Mariny Oława w najbliższy weekend.

Będzie można mnie tam spotkać i zobaczyć moje prace w niedzielę od godziny 13. Więcej informacji znajdziecie TUTAJ

Nie byłabym sobą gdybym nie miała kolejnych kotów "na oswajaniu", ale o tym następnym razem.

Pozdrawiam Was serdecznie.

wtorek, 14 maja 2013

Kolejne podejście i zaproszenie

Witam po długiej przerwie. Może tym razem uda mi się wrócić na dobre do blogowania? Oby!
Stęskniłam się za Waszymi cudnościami i choć czasem wpadałam tu i tam to nie zostawiałam po sobie śladu.
Ciekawe czy ktoś jeszcze o mnie pamięta? ;)
Jakiś czas temu odkładając brudna łyżeczkę spostrzegłam na niej...

... serduszko. Samo się zrobiło. Pobiegłam więc po aparat :) I teraz dzielę się nim z Wami. Ot drobiazg, pewnie przypadek całkowity, a jak miło :).

Ostatnio nie mam za wiele czasu na dłubanie. Ale coś tam działam.
Każdą wolną chwilę poświęcam na wykończenie obrusa, który robię na zamówienie przyjaciółki. Ma być prezentem ślubnym. Czasu mam niewiele, bo ślub już w maju i niby niewiele do końca. Ale że obrus okrągły więc z każdy kolejny rząd dłuższy i dłuższy.
Mam do pokazania troszkę starszych prac.
Zacznę od kompletu który robiłam jeszcze w zimie na bal charytatywny, na aukcje dla dzieci z RDD.



Kolczyki które wpadły w oko moje siostrze i już je nosi ;)


Gdyby ktoś z Was miał ochotę się wybrać na fajną imprezę w sobotę to zapraszam do Oleśnicy Małej na "Mit i historię". Będzie wykład, koncert i przedstawienie. Będę tam ze swoimi pracami i moi przyjaciele z ceramiką.


Serdeczności przesyłam.


środa, 19 września 2012

W sam raz na chłodny dzień i zaproszenie

Chusta wydziergana latem bardzo się przydaje wieczorami, albo w taki dzień jak dziś kiedy pada, wieje, jest szaro, smutno i zimno. Zimno wprawdzie tylko na dworze, bo w domu jest przytulnie i ciepło - rozpaliłam w piecu i owinęłam się chustą a co!

 
Wzór bardzo prosty. Robi się ją od środka więc początek idzie szybko za to koniec... Rzędy długie, coraz dłuższe ;) Chusta wydziergana z czesanego akrylu. Włóczka mięciutka, bardzo "przytulna" i ciepła.


Oczywiście Kolibek też testował :)

 

Za jakiś czas rozgrzewać nas będzie wiśniówka, ale na razie nabiera mocy i smaku w piwnicy.



Dostałam zaproszenie do zaprezentowania swoich prac na V Dolnośląskim Festiwalu Tradycji Dolnego Śląska, który odbędzie się w najbliższy weekend 22-23.09 w Oparze Wrocławskiej. Nasze stoiska będą w foyer. Oprócz rękodzielników mają być miodki i inne dobra z pasieki :D Jeśli ktoś z Was miałby czas to serdecznie zapraszam od godziny 14.00-19.00.  

Chimerko, Kathrine, Edi, Lacrimo Dziękuję za miłe słowa pod poprzednim postem. Ciesze się, że biżu się Wam podoba. A na jarmarku było bardzo fajnie, tylko pogoda szalała ;)

Pozdrawiam wszystkich zaglądających cieplutko w ten deszczowy, zimny dzień.

sobota, 18 czerwca 2011

Jak po ogień...

Wpadam na sekund 5. ;)
Impreza dla dzieciaczków bardzo się udała. Foto-relację możecie zobaczyć TU.
Zapraszam serdecznie na I Targi Produktu Lokalnego.

Jako, że należę do grona producentów lokalnych więc będę tam wystawiać swoje prace, a mój M. jedzie z chlebem - będzie można spróbować :D
A na koniec karteczka którą zrobiłam tuż przed rozpoczęciem matur dla naszej uroczej sąsiadki Marty - tegorocznej maturzystki.

W środku był taki karneciki, który Marta zabrała ze sobą na egzaminy.

Zmykam zrobić wybór prac do zabrania na jutrzejszą imprezę. Oby nie padało!
Życzę Wam przepięknego weekendu!

poniedziałek, 6 czerwca 2011

Się dzieje!

Oj się dzieje! Była u nas zabawa, której byłam współorganizatorem, biegam na szkolenia unijne, poznaję nowych, fajnych ludzi którym się chce! W międzyczasie staram się uczestniczyć w imprezach organizowanych przez nowych znajomych.
A teraz szykujemy festyn dla dzieci. Jak ktoś ma czas, to zapraszamy!

Autorem plakatu jest mój mąż.
Cierpi na tym moje blogowe bycie, niestety. A sezon festynowy właśnie się rozkręca ;). 2 kolejne weekendy już mam zajęte festynami na których będę wystawiać swoje prace.
Wolnych chwil mało... i miałyście rację! Większość z nich spędzam w kuchni :D
A teraz zapraszam na super ciacho.


Przepis znajdziecie u Agi z Oazy. Mamy z Agą podobny gust kulinarny, więc jak Ona umieści u siebie jakiś przepis, to wiem, że na pewno będzie nam smakowało :D
Pięknie Wam dziękuję za komentarze. Chętne do przeprowadzenia się do nas zapraszam serdecznie. Na pewno nie będziecie się nudzić ;)
Mam wielkie wyrzuty sumienia, bo nie mam kiedy pooglądać Waszych cudeniek, sprawdzić co pysznego upichciłyście ;(. Macie jakiś patent na niespanie? Albo wydłużenie doby?
Pozdrawiam Was w ten upalny wieczór.

sobota, 21 sierpnia 2010

Zaproszenia i....

Zostałam zaproszona do wzięcia udziału w wystawie rękodzieła, która odbędzie się w czasie Dożynek 29.08.2010 w Niwniku. Zapraszam i Was :D


Tydzień później czyli 4.09 Wrzosowa Polana będzie miała swoje stoisko na Jarmarku Produktu Lokalnego w Strzelinie. Też serdecznie zapraszam.


W związku z tymi imprezami praca wre ;)
Kolczyki.





I zielone na zamówienie mojej siostry. Jeśli macie ochotę zobaczyć jakie niesamowite zdjęcia robi to zapraszam tutaj.


Ostatnio panie pytały o małe kolczyki tuż przy uchu. Proszę bardzo, a do kompletu zawieszki.



I jeszcze jeden komplecik.


I na koniec breloczek do kluczy.


Odpowiadając na komentarze:
Pięknie dziękuję za odwiedziny i pozostawione wpisy. Z radością widzę też, że rośnie liczba osób obserwujących mój blog. :D
Pandoro! Witaj! Miło mi, że do mnie zajrzałaś. U Ciebie same śliczne rzeczy.
Cicha, Florentyno, Małgosiu, Anito, Ato, Bajko! Wcale nie chciałam żebyście były przez mnie głodne, przepraszam... ;D
Lejdik! Paluszki były bardzo miękkie. Aż za bardzo, wolelibyśmy bardziej chrupiące. No ale może to wina obłędnej wilgotności, jaka wtedy panowała. Relacja z prezentu rocznicowego wkrótce.
Lejdik, Aagoo pieczcie, pieczcie i czekam na wrażenia.
Ato, Lejdik , Ammo Bardzo dziękuję za życzenia :D
Ivonn! Witaj! Po Twoich specjałach, moje skromne pichcenie to betka.
Yvette! Oby jak najszybciej :D
Marysiu z Pogórza Przemyskiego! Bardzo się cieszę, że moje ukochane Sudety tak się Wam spodobały. Zapraszam na dłuższą wyprawę.

Życzę Wam pięknego i pogodnego weekendu. Wracam do dłubania :D