Znów mnie chwilę nie było... Wyłapałam jakiś mega dół. Ale to już za mną. Z serca dziękuję Wam za wsparcie. Najgłupsze jest to, że sama sobie to zafundowałam. Budda mówił: "Umysł jest wszystkim. Jak myślisz, takim się stajesz". No a moje myśli urządziły (z powodzeniem niestety) super akcję sabotażową. Myśli też trzeba pilnować, i to bardzo. I czasami odbyć poważną rozmowę z samym sobą. Mnie to dobrze zrobiło ;).
Nadrabiam teraz zaległości w różnych dziedzinach. Między innymi mam do posegregowania duuużo fotek. Już zaczęłam :). Będzie się działo :). Pierwsze efekty poniżej.
Niedawno byliśmy z pierwszą wizytą w nowym mieszkaniu naszej przyjaciółki i jej synka. Ula dostała "na nowe mieszkanie" piękny storczyk, a Kajtek pudełko na kredki i kredki do niego oczywiście :).
Dół w całości pomalowany energetyczną, pomarańczową bejcą. Wieczko z moim ulubionym misiem.
Życzę Wam cudownego weekendu :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą decoupage. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą decoupage. Pokaż wszystkie posty
sobota, 13 sierpnia 2016
środa, 27 lipca 2016
To nie tak...
Miałam nie znikać... Ale ostatnio coś na opak wszystko. I w drobiazgach i nie tylko :(.
Ale staram się nie dawać. OK, nie marudzę.
Herbaciarkę chciałam Wam pokazać. Zrobiona już dawno i dawno sprezentowana "Przyszywanej Cioci".
Środek surowy zgodnie z prawidłami przechowywania herbaty.
W kuchni też troszkę się dzieje i niteczki szydełkiem plączę. Ale o tym następnym razem.
Przyjemności i radości Wam życzę.
Ale staram się nie dawać. OK, nie marudzę.
Herbaciarkę chciałam Wam pokazać. Zrobiona już dawno i dawno sprezentowana "Przyszywanej Cioci".
Środek surowy zgodnie z prawidłami przechowywania herbaty.
W kuchni też troszkę się dzieje i niteczki szydełkiem plączę. Ale o tym następnym razem.
Przyjemności i radości Wam życzę.
poniedziałek, 11 lipca 2016
Puk, puk...
Witam się po długiej przerwie. Wcale, a wcale nie była zamierzona. Ale życie różnie się plecie. U moich chłopaków zdrowie nie dopisywało. Obaj zaliczyli szpitale. Wychodzimy na prostą i oby już było tylko lepiej.
Mam nadzieję, że wrócę tu na dobre.
Na dłubanie czasu troszkę znajduję. Będę się chwalić już niedługo nowościami. Aparat właśnie wrócił z naprawy. A że mam i sporo zaległości do pokazania więc od nich zacznę.
Podkładki pod kubki z konikami.
I kilka zbliżeń.
Cudowności Wam życzę i idę pooglądać cuda, które tworzyłyście kiedy mnie nie było w blogowym światku.
Mam nadzieję, że wrócę tu na dobre.
Na dłubanie czasu troszkę znajduję. Będę się chwalić już niedługo nowościami. Aparat właśnie wrócił z naprawy. A że mam i sporo zaległości do pokazania więc od nich zacznę.
Podkładki pod kubki z konikami.
I kilka zbliżeń.
Cudowności Wam życzę i idę pooglądać cuda, które tworzyłyście kiedy mnie nie było w blogowym światku.
sobota, 21 listopada 2015
Urodzinowe rogaliki
Oj wykrakałam sobie... Synuś znów chory. Ma zapalenie oskrzeli. Od poniedziałku bierze pierwszy w życiu antybiotyk i rozrabia jakby nigdy nic ;). Na szczęście jest już dużo lepiej.
Dziś moje urodziny więc zapraszam na rogaliki z makiem, które piekliśmy razem z syneczkiem :).
Przepis znacie. Jest TU
I kolejne bombki Wam zaprezentuję.
Z dziewczynkami:
I druga strona
Wykończone reliefem...
...z motywem ostrokrzewu.
Z konikiem na biegunach:
Motyw po obu stronach jest ten sam.
I wykończenie reliefem.
Pięknej niedzieli Wam życzę i dużo zdrówka :)
Dziś moje urodziny więc zapraszam na rogaliki z makiem, które piekliśmy razem z syneczkiem :).
Przepis znacie. Jest TU
I kolejne bombki Wam zaprezentuję.
Z dziewczynkami:
I druga strona
Wykończone reliefem...
...z motywem ostrokrzewu.
Z konikiem na biegunach:
Motyw po obu stronach jest ten sam.
I wykończenie reliefem.
Pięknej niedzieli Wam życzę i dużo zdrówka :)
sobota, 14 listopada 2015
Jesienny powrót
Dziękuję za troskę i pytania co u mnie, gdzie zniknęłam :). Już się tłumaczę.
Wiosna, lato i część jesieni upłynęły mi na dworze... Pierwsze słowa Jędrka po przebudzenia brzmiały :"Mamo na dwór" :). Od września nowe wyzwania: nasz synuś został przedszkolakiem :)! Na początku było ciężko: płacze, niechęć, ale to mamy już za sobą. Oczywiście zaczęły się przeziębienia. Przez te 2 i pół miesiąca było więcej katarów niż przez poprzednie 2 lata i 10 miesięcy. To cena za bycie w grupie. Teraz Jędrek uwielbia chodzić do przedszkola i nawet w weekendy się upomina o pójście ;). Oby tak zostało :)
Ja usiłuję się odnaleźć w nowej sytuacji, poukładać mądrze zajęcia. Idzie mi tak sobie.
Jedno wiem z całą pewnością: BĘDĘ ZAJMOWAĆ SIĘ TYLKO TYM NA CO MAM WPŁYW! To postanowienie pozwoliło mi odzyskać spokój wewnętrzny. Na pewne rzeczy nic nie poradzę, więc po co mam tracić na nie czas i energię? Wiem, że to łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, ale trening czyni mistrza ;).
Boże Narodzenie zbliża się wielkimi krokami, więc czas na bombki.
Uwielbiam tego Św.Mikołaja. Chyba z nami zostanie.
Już wiecie dlaczego? :)
Tył.
Wstążeczka na wykończenie.
I troszkę szczegółów.
Mam nadzieję, że nie zniknę znów na tak długo i będę miała też czas żeby pooglądać Wasze cuda.
Życzę Wam cudownego weekendu i zmykam podziałać w kuchni :)
Wiosna, lato i część jesieni upłynęły mi na dworze... Pierwsze słowa Jędrka po przebudzenia brzmiały :"Mamo na dwór" :). Od września nowe wyzwania: nasz synuś został przedszkolakiem :)! Na początku było ciężko: płacze, niechęć, ale to mamy już za sobą. Oczywiście zaczęły się przeziębienia. Przez te 2 i pół miesiąca było więcej katarów niż przez poprzednie 2 lata i 10 miesięcy. To cena za bycie w grupie. Teraz Jędrek uwielbia chodzić do przedszkola i nawet w weekendy się upomina o pójście ;). Oby tak zostało :)
Ja usiłuję się odnaleźć w nowej sytuacji, poukładać mądrze zajęcia. Idzie mi tak sobie.
Jedno wiem z całą pewnością: BĘDĘ ZAJMOWAĆ SIĘ TYLKO TYM NA CO MAM WPŁYW! To postanowienie pozwoliło mi odzyskać spokój wewnętrzny. Na pewne rzeczy nic nie poradzę, więc po co mam tracić na nie czas i energię? Wiem, że to łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, ale trening czyni mistrza ;).
Boże Narodzenie zbliża się wielkimi krokami, więc czas na bombki.
Uwielbiam tego Św.Mikołaja. Chyba z nami zostanie.
Już wiecie dlaczego? :)
Tył.
Wstążeczka na wykończenie.
I troszkę szczegółów.
Mam nadzieję, że nie zniknę znów na tak długo i będę miała też czas żeby pooglądać Wasze cuda.
Życzę Wam cudownego weekendu i zmykam podziałać w kuchni :)
niedziela, 26 kwietnia 2015
Chochlik jakiś? I dama z różami.
Tydzień temu zapraszałam Was do wysłuchania audycji. Jak ktoś słuchał radia RAM to wie, że było całkiem cos innego. No właśnie... Chochlik skradł mail wysłany do mnie z informacją, że audycja będzie dziś po 13 :). Zapraszam!
Cieszę się bardzo z dzisiejszego deszczu. Roślinkom się pić chce bardzo, a i mnie przyda się bardziej "domowy" dzień, bo nic tylko na dworze siedzimy i zaległości domowe rosną.
Ale staram się nie próżnować i między bieganiem za synkiem powstają kolejne oczka i rządki.
A zaległości pokażę Wam toaletkę zrobioną kilka lat temu (:0) na zakończenie roku szkolengo od dzieci dla Pani Wychowawczyni.
Cały sekret wyjatkowości krył się w środku pod lusterkiem. To tam ukryte były życzenia podpisane przez wszystkie dzieci z klasy.
Jak Pani odkryła to co było tylko dla jej oczu przeznaczone to popłynęły łzy.
Kolory miałam "wyznaczone" i motyw koniecznie z różami. Na dole dlekitatyny relief od szablonu robiony.
Cudownej niedzieli!
Cieszę się bardzo z dzisiejszego deszczu. Roślinkom się pić chce bardzo, a i mnie przyda się bardziej "domowy" dzień, bo nic tylko na dworze siedzimy i zaległości domowe rosną.
Ale staram się nie próżnować i między bieganiem za synkiem powstają kolejne oczka i rządki.
A zaległości pokażę Wam toaletkę zrobioną kilka lat temu (:0) na zakończenie roku szkolengo od dzieci dla Pani Wychowawczyni.
Cały sekret wyjatkowości krył się w środku pod lusterkiem. To tam ukryte były życzenia podpisane przez wszystkie dzieci z klasy.
Jak Pani odkryła to co było tylko dla jej oczu przeznaczone to popłynęły łzy.
Kolory miałam "wyznaczone" i motyw koniecznie z różami. Na dole dlekitatyny relief od szablonu robiony.
Cudownej niedzieli!
Etykiety:
audycja radiowa,
decoupage,
druty
niedziela, 19 kwietnia 2015
Na piknik i do niedzielnej kawy przy słuchaniu radia
Aj, aj! Jak ten czas leci! Kwiecień kapryśny, ale i tak mój synuś ledwo oczy otworzy krzyczy "Na dwór", no ewentulanie najpierw, że głodny ;). Spędzamy więc większość dnia na dworze. A że niedawno przyjechały 3 tony piasku, więc albo "kopu, kopu", albo "pędzi rower" uprawia mój synuś ;). Uroki dzieciństwa :D.
Jak się tyle jest na świeżym powietrzu, to fajnie jest mieć coś do przegryzienia. Dziś proponuję bułeczki.
Ten i inne przepisy (niektóre już znacie) będziecie mogli usłyszeć dziś tuż po 13 w radiu RAM w audycji "Kulinarny Wrocław" z udziałem mojej skromnej odsoby. Serdecznie zapraszam!
Przepis pochodzi z gazetki "Przyslij przepis! Domowe wypieki" i przesłała go Pani Maria Tarnopolska.
Podaję pół porcji, ale bułeczki są tak pyszne, że jak zrobicie z całej porcji to i tak znikną.
Składniki:
1/2 kg mąki
1 jajo
5 dkg drożdży
1/2 szklanki cukru
3/4 szklanki ciepłego mleka
1/4 szklanki oleju
Do nadziana marmolada (w przepisie pierwotnym).
Drożdże rozcierami z 2 łyżkami cukru i 1/4 szklanki mleka, odstawiamy do wyrośnięcia. Makę przesiewamy do miski, dodajemy cukier, jajo, wyrośnięte drożdże i resztę mleka. Wyrabiamy gładkie ciasto. Na koniec dajemy olej i znów wyrabiamy. Zostawiamy do wyrośnięcia na ok 50 minut lub aż podwoi objętość.
Bułeczki możemy przygotować na stolincy wałkując ciasto i wycinając szklanką. Ja robiłam "z ręki". Podzieliłam ciasto na równe części i na dłoni formowałam placuszek, wkładałam łyżekę marmolady i sklejałam brzegi i formowałam bułeczkę. Układamy na blasze wyłożonej papierem do piecznia sklejoną częśćią do dołu.
Pieczemy ok 20 minut w 180 stopniach.
Ciasto ma cudowną konsystencję i fantastycznie się z nim pracuje.
Dlatego pokusiłam się i o inne fomy i inne nadzienia.
Warkoczyki z dżemem.
Robiłam je na stolincy. Rozwałakowałam ciasto, wycięłam prostokąt, posmarowałam dżemem i zwinęłam w rulonik. Potem nacięłam wzdłuż niemal przez całą długość. Zwinęłam przeplatająć i złączyam brzeg.
Rogaliki z makiem.
I rogaliki i warkoczyki, jeszcze gorące, lukrowałam lukrem z cukru pudru i soku z cytryny.
Korci mnie jeszcze nadzienie serowe i zrobienia ciasta bez cukru do nadzienia wytrawnego np. z pieczarek i sera żółtego.
Smacznego!
No, a żeby nie biegać po kilka razy z tymi dobrami przyda sie taca magnoliowa, wiosenna. KLIK.
Taca jest spora 30x40 cm, więc i bułeczki i kawka się na niej zmieszczą :)
I trochę szczegółów.
Cudownej niedzieli!
Jak się tyle jest na świeżym powietrzu, to fajnie jest mieć coś do przegryzienia. Dziś proponuję bułeczki.
Ten i inne przepisy (niektóre już znacie) będziecie mogli usłyszeć dziś tuż po 13 w radiu RAM w audycji "Kulinarny Wrocław" z udziałem mojej skromnej odsoby. Serdecznie zapraszam!
Przepis pochodzi z gazetki "Przyslij przepis! Domowe wypieki" i przesłała go Pani Maria Tarnopolska.
Podaję pół porcji, ale bułeczki są tak pyszne, że jak zrobicie z całej porcji to i tak znikną.
Składniki:
1/2 kg mąki
1 jajo
5 dkg drożdży
1/2 szklanki cukru
3/4 szklanki ciepłego mleka
1/4 szklanki oleju
Do nadziana marmolada (w przepisie pierwotnym).
Drożdże rozcierami z 2 łyżkami cukru i 1/4 szklanki mleka, odstawiamy do wyrośnięcia. Makę przesiewamy do miski, dodajemy cukier, jajo, wyrośnięte drożdże i resztę mleka. Wyrabiamy gładkie ciasto. Na koniec dajemy olej i znów wyrabiamy. Zostawiamy do wyrośnięcia na ok 50 minut lub aż podwoi objętość.
Bułeczki możemy przygotować na stolincy wałkując ciasto i wycinając szklanką. Ja robiłam "z ręki". Podzieliłam ciasto na równe części i na dłoni formowałam placuszek, wkładałam łyżekę marmolady i sklejałam brzegi i formowałam bułeczkę. Układamy na blasze wyłożonej papierem do piecznia sklejoną częśćią do dołu.
Pieczemy ok 20 minut w 180 stopniach.
Ciasto ma cudowną konsystencję i fantastycznie się z nim pracuje.
Dlatego pokusiłam się i o inne fomy i inne nadzienia.
Warkoczyki z dżemem.
Robiłam je na stolincy. Rozwałakowałam ciasto, wycięłam prostokąt, posmarowałam dżemem i zwinęłam w rulonik. Potem nacięłam wzdłuż niemal przez całą długość. Zwinęłam przeplatająć i złączyam brzeg.
Rogaliki z makiem.
I rogaliki i warkoczyki, jeszcze gorące, lukrowałam lukrem z cukru pudru i soku z cytryny.
Korci mnie jeszcze nadzienie serowe i zrobienia ciasta bez cukru do nadzienia wytrawnego np. z pieczarek i sera żółtego.
Smacznego!
No, a żeby nie biegać po kilka razy z tymi dobrami przyda sie taca magnoliowa, wiosenna. KLIK.
Taca jest spora 30x40 cm, więc i bułeczki i kawka się na niej zmieszczą :)
I trochę szczegółów.
Cudownej niedzieli!
Etykiety:
audycja radiowa,
decoupage,
kulinaria
czwartek, 2 kwietnia 2015
Na Świąteczny stół
Wielkanoc to babkowo - mazurkowe Święta. Nie wyobrażam ich sobie bez jednego i drugiego :).
Baby, babeczki w różnych wydaniach. Pisałam o nich kilka razy nie tylko w okolicach Wielkanocy.
Dziś proponuję babeczki z budyniem.
Przepis mam z internetu, o ile pamiętam z jakiegoś bloga, ale niestety nie zapisałam sobie skąd. Jeśli tylko uda mi się odszukać źródło przepisu to je podam. Mam nadzieję, że autorka nie pogniewa się na mnie za przekazanie receptury dalej. Babeczki są tak pyszne, że grzechem by było się nie podzielić przepisem.
Na kruche ciasto potzrebujemy:
30 dkg mąki pszennej
20 dkg margaryny
10 dkg cukru pudru
3 surowe żółtka
Siekamy margarynę z mąką, doajemy resztę składników i zagniatamy kruche ciasto. Zawijamy w folię i chłodzimy w lodówce.
W tym czasie przygotowujemy budyń do środka. Mozna zrobić taki z torebki, ale warto zrobić go samemu.
A na krem potrzebujemy:
0,5l mlaka
2 dkg mąki ziemniaczanej
2 jajka
2 żółtka
15 dkgcukru pudru (dałam mniej)
cuker waniliowy lub aromat. Można też rozciąć laskę wanilii i ziarenka dać do mleka, a "skórkę" w nim zagotować i wyjąć przed dalszymi działaniami.
Jajka i żółtka ucieramy z cukrami i mąką. Wlewamy na wrzące mleko i gotjemy aż krem zgęstnieje ciągle mieszajc.
Foremki do babeczek smarujemy margaryną. Ciasto rozwałkowyjemy wykrawamy krążki trochę większe niż foremka i wylepiamy foremki. Nakładamy krem. Robimy krążki na wierzch i przykrywamy budyń. Zleiamy brzegi.
Pieczemy w piecu nagrzanym do 160 stopni. W trakicie ieczenia babeczki trochę się otwierają, ale po wystudzeniu znów się zamkną.
Można je polać polewą albo obsypać cukrem pudrem.
Smacznego!
Życzę Wam cudownych Świąt! Pogoda płata nam figle, ale najważniejszy jest nastrój i to co w sercu!
Wiosennie niech będzie, optymistycznie i radośnie!
Baby, babeczki w różnych wydaniach. Pisałam o nich kilka razy nie tylko w okolicach Wielkanocy.
Dziś proponuję babeczki z budyniem.
Przepis mam z internetu, o ile pamiętam z jakiegoś bloga, ale niestety nie zapisałam sobie skąd. Jeśli tylko uda mi się odszukać źródło przepisu to je podam. Mam nadzieję, że autorka nie pogniewa się na mnie za przekazanie receptury dalej. Babeczki są tak pyszne, że grzechem by było się nie podzielić przepisem.
Na kruche ciasto potzrebujemy:
30 dkg mąki pszennej
20 dkg margaryny
10 dkg cukru pudru
3 surowe żółtka
Siekamy margarynę z mąką, doajemy resztę składników i zagniatamy kruche ciasto. Zawijamy w folię i chłodzimy w lodówce.
W tym czasie przygotowujemy budyń do środka. Mozna zrobić taki z torebki, ale warto zrobić go samemu.
A na krem potrzebujemy:
0,5l mlaka
2 dkg mąki ziemniaczanej
2 jajka
2 żółtka
15 dkgcukru pudru (dałam mniej)
cuker waniliowy lub aromat. Można też rozciąć laskę wanilii i ziarenka dać do mleka, a "skórkę" w nim zagotować i wyjąć przed dalszymi działaniami.
Jajka i żółtka ucieramy z cukrami i mąką. Wlewamy na wrzące mleko i gotjemy aż krem zgęstnieje ciągle mieszajc.
Foremki do babeczek smarujemy margaryną. Ciasto rozwałkowyjemy wykrawamy krążki trochę większe niż foremka i wylepiamy foremki. Nakładamy krem. Robimy krążki na wierzch i przykrywamy budyń. Zleiamy brzegi.
Pieczemy w piecu nagrzanym do 160 stopni. W trakicie ieczenia babeczki trochę się otwierają, ale po wystudzeniu znów się zamkną.
Można je polać polewą albo obsypać cukrem pudrem.
Smacznego!
Życzę Wam cudownych Świąt! Pogoda płata nam figle, ale najważniejszy jest nastrój i to co w sercu!
Wiosennie niech będzie, optymistycznie i radośnie!
niedziela, 15 marca 2015
Na szybko
Czasem mamy taki czas, że roboty jest "po kokardkę" (jak mawia moja koleżanka), a rodzika życzy sobie coś pysznego. Wyjścia mamy cztery:
1) Oprotestować robienie czegoś pysznego z powodu nadmiaru roboty
2) Wysłać rodzinkę do sklepu lub cukierni
3) Zanurkować w odchłanie kredensu lub szafki po zapasy domowe lub sklepowe
4) Upiec szybciukie bułeczki.
Polecam wyjście czwarte, bo smaczne i najdużej trwającą czynnościa jest nagrzewanie piekarnika do 220 stopni ;).
Potrzebujemy:
Płat ciasta fracuskiego (fajnie mieć je w lodówce w tzw. odwodzie)
Banan
Czekoladę mleczną (u nas, jak wolicie deserową smiało dawajcie)
Żółtko do pomarowania.
Ciasto dzielimy na +/- kwadraty, baban kroimy w plasterki, czekolade dzielimy na rządki.
Na cieście kładziemy plasterki banana, na nich czekoladę. Składamy sklajamy boki dociskając widelcem. Smarujemy żółtkiem, układamy na blaszce wyłożonej papierem. Pieczemy do zrumienienia w 220 stopniach. Dalipan nie mam pojecia ile to czasu, bo po prostu pilnuje, ale nawet nie warto wychodzić z kuchni, bo moga sie przypalić.
Można zjadać na ciepło, ale uwaga! babany sa bardzo gorące i zdecydowanie dłużej niż ciasto trzymają temperaturę.
Smacznego!
Na koniec migawka z przygotowań do Jarmarku
1) Oprotestować robienie czegoś pysznego z powodu nadmiaru roboty
2) Wysłać rodzinkę do sklepu lub cukierni
3) Zanurkować w odchłanie kredensu lub szafki po zapasy domowe lub sklepowe
4) Upiec szybciukie bułeczki.
Polecam wyjście czwarte, bo smaczne i najdużej trwającą czynnościa jest nagrzewanie piekarnika do 220 stopni ;).
Potrzebujemy:
Płat ciasta fracuskiego (fajnie mieć je w lodówce w tzw. odwodzie)
Banan
Czekoladę mleczną (u nas, jak wolicie deserową smiało dawajcie)
Żółtko do pomarowania.
Ciasto dzielimy na +/- kwadraty, baban kroimy w plasterki, czekolade dzielimy na rządki.
Na cieście kładziemy plasterki banana, na nich czekoladę. Składamy sklajamy boki dociskając widelcem. Smarujemy żółtkiem, układamy na blaszce wyłożonej papierem. Pieczemy do zrumienienia w 220 stopniach. Dalipan nie mam pojecia ile to czasu, bo po prostu pilnuje, ale nawet nie warto wychodzić z kuchni, bo moga sie przypalić.
Można zjadać na ciepło, ale uwaga! babany sa bardzo gorące i zdecydowanie dłużej niż ciasto trzymają temperaturę.
Smacznego!
Na koniec migawka z przygotowań do Jarmarku
sobota, 14 marca 2015
Już za dwa tygodnie
Zapraszam Was serdecznie na Jarmark Wielkanocny na oławski Rynek, w dniach 28-29.03.2015. :)
Praca przedjarmarkowa wre :). Oto jej efekty. Niektóre tylko, oczywiście.
Irysowe jajo :)
Róża na pisance? Czemu nie ;)
Kufereczek z niezapominajkami :)
U nas od kilku dni siąpi, wieje i słoneczka ani, ani. Palimy w kominku, cieszymy się ciepełkiem i przytulnością naszego domu :).
Wracam do malowania i lakierowania.
Cudownego weekendu Wam życzę, bez wzglądu na pogodę :)
Praca przedjarmarkowa wre :). Oto jej efekty. Niektóre tylko, oczywiście.
Irysowe jajo :)
Róża na pisance? Czemu nie ;)
Kufereczek z niezapominajkami :)
U nas od kilku dni siąpi, wieje i słoneczka ani, ani. Palimy w kominku, cieszymy się ciepełkiem i przytulnością naszego domu :).
Wracam do malowania i lakierowania.
Cudownego weekendu Wam życzę, bez wzglądu na pogodę :)
Etykiety:
decoupage,
jarmark,
pisanki,
zaproszenie
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















































