Witam się po długiej przerwie. Wcale, a wcale nie była zamierzona. Ale życie różnie się plecie. U moich chłopaków zdrowie nie dopisywało. Obaj zaliczyli szpitale. Wychodzimy na prostą i oby już było tylko lepiej.
Mam nadzieję, że wrócę tu na dobre.
Na dłubanie czasu troszkę znajduję. Będę się chwalić już niedługo nowościami. Aparat właśnie wrócił z naprawy. A że mam i sporo zaległości do pokazania więc od nich zacznę.
Podkładki pod kubki z konikami.
I kilka zbliżeń.
Cudowności Wam życzę i idę pooglądać cuda, które tworzyłyście kiedy mnie nie było w blogowym światku.
poniedziałek, 11 lipca 2016
piątek, 1 stycznia 2016
Z Nowym Rokiem :)
Życzę Wam radości, wytchnienia, wytrwałości i determinacji w spełnianiu marzeń, obecności kogoś bliskiego, miłości do siebie samej i do ludzi i świata, otwartości na nowe wyzwania, dziecięcej radości z dnia codziennego i od święta, wytchnienia i czego tylko same zapragniecie! Nich się spełnia, niech się darzy! Wszelkiej pomyślności!
Jestem właśnie po lekturze świetnej książki Marie Komodo "Magia sprzątania" i dla mnie nadchodzący rok będzie rokiem porządków. W domu, w życiu, w relacjach i innymi ludźmi we własnym wnętrzu. Trzymajcie kciuki. Jeśli się odważę to podzielę się z Wami moimi poczynaniami w tym względzie.
U nas pada śnieg od rana i za chwilę idziemy na sanki :D.
Uściski!
środa, 23 grudnia 2015
Tort makowy mojej Baci i życzenia
Znów mnie wciągnęło... Choróbska niestety. Synek właśnie dochodzi do siebie po zapaleniu oskrzeli - drugim pod rząd ;(.
Nic to jestem dobrej myśli, że to już koniec chorób.
Teraz czas cudowny przed nami, bo razem, bo magicznie, świątecznie :)
Już dawno chciałam się z Wam podzielić przepisem na wyjątkowy tort, który robię raz w roku na Święta Bożego Narodzenia.
Tort wg przepisu Mamy mojej Mamy, a ukochane ciasto mojego Tatki :)
Składniki:
25dkg maku
20dkg cukru
6 jaj
2 łyżki bułki tartej
2 cukry waniliowe
Mak sparzyć i zemleć. Żółtka utrzeć z cukrami na puch i dodać mak oraz bułkę tartą. Ubić sztywną pianę z białek i delikatnie połączyć z masą makową. Można dodać 5 dkg rodzynek i skórki pomarańczowej (ja nie daję).
Przelewamy do tortownicy wysmarowanej tłuszczem i wysypanej bułką, pieczemy w 180 stopniach do suchego patyczka. Uwaga! Na początku nie otwieramy piekarnika!
Po ostudzeniu możemy przełożyć kremem - u mnie obowiązkowo orzechowy :). Jeśli dodałyście bakalie to wystarczy oblać tort czekoladą. Ciasta nie trzeba niczym nasączać, bo jest cudownie wilgotne.
My uwielbiamy ten tort! Mam nadzieję, że i Wam przypadnie do gustu :)
Smacznego!
Z okazji Świąt Bożego Narodzenie chciałam Wam życzyć cudnego czasu z tymi, którzy dla Was najważniejsi, zdrowia, radości i spełniania marzeń! Niech ten czas będzie magiczny pod każdym względem :)
Lecę piec słodkości :)
Nic to jestem dobrej myśli, że to już koniec chorób.
Teraz czas cudowny przed nami, bo razem, bo magicznie, świątecznie :)
Już dawno chciałam się z Wam podzielić przepisem na wyjątkowy tort, który robię raz w roku na Święta Bożego Narodzenia.
Tort wg przepisu Mamy mojej Mamy, a ukochane ciasto mojego Tatki :)
Składniki:
25dkg maku
20dkg cukru
6 jaj
2 łyżki bułki tartej
2 cukry waniliowe
Mak sparzyć i zemleć. Żółtka utrzeć z cukrami na puch i dodać mak oraz bułkę tartą. Ubić sztywną pianę z białek i delikatnie połączyć z masą makową. Można dodać 5 dkg rodzynek i skórki pomarańczowej (ja nie daję).
Przelewamy do tortownicy wysmarowanej tłuszczem i wysypanej bułką, pieczemy w 180 stopniach do suchego patyczka. Uwaga! Na początku nie otwieramy piekarnika!
Po ostudzeniu możemy przełożyć kremem - u mnie obowiązkowo orzechowy :). Jeśli dodałyście bakalie to wystarczy oblać tort czekoladą. Ciasta nie trzeba niczym nasączać, bo jest cudownie wilgotne.
My uwielbiamy ten tort! Mam nadzieję, że i Wam przypadnie do gustu :)
Smacznego!
Z okazji Świąt Bożego Narodzenie chciałam Wam życzyć cudnego czasu z tymi, którzy dla Was najważniejsi, zdrowia, radości i spełniania marzeń! Niech ten czas będzie magiczny pod każdym względem :)
Lecę piec słodkości :)
sobota, 21 listopada 2015
Urodzinowe rogaliki
Oj wykrakałam sobie... Synuś znów chory. Ma zapalenie oskrzeli. Od poniedziałku bierze pierwszy w życiu antybiotyk i rozrabia jakby nigdy nic ;). Na szczęście jest już dużo lepiej.
Dziś moje urodziny więc zapraszam na rogaliki z makiem, które piekliśmy razem z syneczkiem :).
Przepis znacie. Jest TU
I kolejne bombki Wam zaprezentuję.
Z dziewczynkami:
I druga strona
Wykończone reliefem...
...z motywem ostrokrzewu.
Z konikiem na biegunach:
Motyw po obu stronach jest ten sam.
I wykończenie reliefem.
Pięknej niedzieli Wam życzę i dużo zdrówka :)
Dziś moje urodziny więc zapraszam na rogaliki z makiem, które piekliśmy razem z syneczkiem :).
Przepis znacie. Jest TU
I kolejne bombki Wam zaprezentuję.
Z dziewczynkami:
I druga strona
Wykończone reliefem...
...z motywem ostrokrzewu.
Z konikiem na biegunach:
Motyw po obu stronach jest ten sam.
I wykończenie reliefem.
Pięknej niedzieli Wam życzę i dużo zdrówka :)
sobota, 14 listopada 2015
Jesienny powrót
Dziękuję za troskę i pytania co u mnie, gdzie zniknęłam :). Już się tłumaczę.
Wiosna, lato i część jesieni upłynęły mi na dworze... Pierwsze słowa Jędrka po przebudzenia brzmiały :"Mamo na dwór" :). Od września nowe wyzwania: nasz synuś został przedszkolakiem :)! Na początku było ciężko: płacze, niechęć, ale to mamy już za sobą. Oczywiście zaczęły się przeziębienia. Przez te 2 i pół miesiąca było więcej katarów niż przez poprzednie 2 lata i 10 miesięcy. To cena za bycie w grupie. Teraz Jędrek uwielbia chodzić do przedszkola i nawet w weekendy się upomina o pójście ;). Oby tak zostało :)
Ja usiłuję się odnaleźć w nowej sytuacji, poukładać mądrze zajęcia. Idzie mi tak sobie.
Jedno wiem z całą pewnością: BĘDĘ ZAJMOWAĆ SIĘ TYLKO TYM NA CO MAM WPŁYW! To postanowienie pozwoliło mi odzyskać spokój wewnętrzny. Na pewne rzeczy nic nie poradzę, więc po co mam tracić na nie czas i energię? Wiem, że to łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, ale trening czyni mistrza ;).
Boże Narodzenie zbliża się wielkimi krokami, więc czas na bombki.
Uwielbiam tego Św.Mikołaja. Chyba z nami zostanie.
Już wiecie dlaczego? :)
Tył.
Wstążeczka na wykończenie.
I troszkę szczegółów.
Mam nadzieję, że nie zniknę znów na tak długo i będę miała też czas żeby pooglądać Wasze cuda.
Życzę Wam cudownego weekendu i zmykam podziałać w kuchni :)
Wiosna, lato i część jesieni upłynęły mi na dworze... Pierwsze słowa Jędrka po przebudzenia brzmiały :"Mamo na dwór" :). Od września nowe wyzwania: nasz synuś został przedszkolakiem :)! Na początku było ciężko: płacze, niechęć, ale to mamy już za sobą. Oczywiście zaczęły się przeziębienia. Przez te 2 i pół miesiąca było więcej katarów niż przez poprzednie 2 lata i 10 miesięcy. To cena za bycie w grupie. Teraz Jędrek uwielbia chodzić do przedszkola i nawet w weekendy się upomina o pójście ;). Oby tak zostało :)
Ja usiłuję się odnaleźć w nowej sytuacji, poukładać mądrze zajęcia. Idzie mi tak sobie.
Jedno wiem z całą pewnością: BĘDĘ ZAJMOWAĆ SIĘ TYLKO TYM NA CO MAM WPŁYW! To postanowienie pozwoliło mi odzyskać spokój wewnętrzny. Na pewne rzeczy nic nie poradzę, więc po co mam tracić na nie czas i energię? Wiem, że to łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, ale trening czyni mistrza ;).
Boże Narodzenie zbliża się wielkimi krokami, więc czas na bombki.
Uwielbiam tego Św.Mikołaja. Chyba z nami zostanie.
Już wiecie dlaczego? :)
Tył.
Wstążeczka na wykończenie.
I troszkę szczegółów.
Mam nadzieję, że nie zniknę znów na tak długo i będę miała też czas żeby pooglądać Wasze cuda.
Życzę Wam cudownego weekendu i zmykam podziałać w kuchni :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















