14.08.2014 Cyrylek przekroczył Tęczowy Most...
Czymś się zatruł i mimo interwencji i pięknego zrywu do życia jeszcze dzień wcześniej nie udało się...
piątek, 22 sierpnia 2014
niedziela, 10 sierpnia 2014
Niebo w gębie
Znów mnie długo nie było... Ale tak ten czas leci. Niby dni się dłużą, ale tygodnie i miesiące umykają nie wiadomo kiedy.
Lato dopisuje więc całe dnie spędzamy z synusiem na dworze. Mało czasu zostaje na całą resztę, a na komp dla przyjemności chyba najmniej. Tym bardziej, że ostatnio wprost połykam książki :) I bardzo mi z tym dobrze :D
Dziś (a w zasadzie wczoraj, bo była 23.30) w nocy po prawie 2 tygodniowej niebytności w domu zjawił się Feluś.
Nie było go od 28.07. Pańcia nie śpi, oczy wypłakuje, a kotek buja nie wiadomo gdzie. Przyszedł oczywiście z rozbitym nosem, ale przytył i wygląda ślicznie. Tuż przed "gigantem" miał ropień u nasady ogona. Zapewne po jakijś kociej bitwie i leczenie raczej mu się nie podobało. Zwłaszcza czyszczenie rany. No i ciągle mamy na oku śruty po postrzale. Wet sprawdzał na RTG. Nic się tam nie dzieje niedobrego, nie przemieszczają się. Oby tak zostało!
A teraz czas na tytułowe "niebo w gębie", czyli tarę z gruszkami i gorgonzolą (przepis pochodzi z wydania specjalnego gazetki "Przyślij przepis!" - "Dania z serem", a przysłała go Pani Iwona Zygmunt-Masternak).
Dla mnie istna rewelacja! Zapachy które roznoszą się w czasie pieczenia powodują ślinotok ;). Jest pyszna na ciepło i na zimno. Zrobienie jej nie zabira wiele czasu. Jak dla mnie same zalety, no i ta najważnijsza: cudowny smak! Niestety tylko dla mnie - mój Mąż zdecydowanie ją oprotestował i odmówił współpracy w opróznianiu formy (było wiecej dla mnie, hi,hi). Ale On nie lubi połączeń owoców z wytrawnymi smakami. Gruszki i śliwki w occie, schab ze śliwkami i tym podobne kombinacje są niejdalne wg Pana Męża. No cóż... o gustach, kulinarnych też, się nie dyskutuje.
Cóż nam zatem trzeba? Ano:
płat ciasta fracuskiego
3 średnio twarde gruszki (ja dałam 2 i pół bo miałam spore)
15 dkg sera gorgonzola (u mnie 20dkg czyli całe opakowanie które miałam)
100ml śmiatany 18%
2 jajka
só, pieprz, gałka muszkatałowa
masło do formy
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni.
Smarujemy formę do tart masłem i wykładamy płat ciasta. Nadmiar obcinamy równo z rantem.
Umyte gruszki obieramy, wydrążamy gniazda nasienne i kroimy w platerki, dość cienkie - układamy na cieście.
Ser kroimy w kostkę i układamy na gruszkach.
Jajka roztrzepujemy ze śmietaną i przyprawami, polewamy ciasto.
Pieczemy 30-35 minut aż masa się zetnie i przyrumieni.
Po wyjęciu z pieca trzeba dać jej chwilę odpocząć, bo gorącą trudno się wyjmuje.
Myślę, że kieliszek dobrze schłodzonego białego wina podkreśli pięknie jej smak.
To jak? Pieczecie na obiad, czy na kolację przy świecach? :)
Smacznego!
Cudownej niedzieli i pieknego tygodnia :D
Lato dopisuje więc całe dnie spędzamy z synusiem na dworze. Mało czasu zostaje na całą resztę, a na komp dla przyjemności chyba najmniej. Tym bardziej, że ostatnio wprost połykam książki :) I bardzo mi z tym dobrze :D
Dziś (a w zasadzie wczoraj, bo była 23.30) w nocy po prawie 2 tygodniowej niebytności w domu zjawił się Feluś.
Nie było go od 28.07. Pańcia nie śpi, oczy wypłakuje, a kotek buja nie wiadomo gdzie. Przyszedł oczywiście z rozbitym nosem, ale przytył i wygląda ślicznie. Tuż przed "gigantem" miał ropień u nasady ogona. Zapewne po jakijś kociej bitwie i leczenie raczej mu się nie podobało. Zwłaszcza czyszczenie rany. No i ciągle mamy na oku śruty po postrzale. Wet sprawdzał na RTG. Nic się tam nie dzieje niedobrego, nie przemieszczają się. Oby tak zostało!
A teraz czas na tytułowe "niebo w gębie", czyli tarę z gruszkami i gorgonzolą (przepis pochodzi z wydania specjalnego gazetki "Przyślij przepis!" - "Dania z serem", a przysłała go Pani Iwona Zygmunt-Masternak).
Dla mnie istna rewelacja! Zapachy które roznoszą się w czasie pieczenia powodują ślinotok ;). Jest pyszna na ciepło i na zimno. Zrobienie jej nie zabira wiele czasu. Jak dla mnie same zalety, no i ta najważnijsza: cudowny smak! Niestety tylko dla mnie - mój Mąż zdecydowanie ją oprotestował i odmówił współpracy w opróznianiu formy (było wiecej dla mnie, hi,hi). Ale On nie lubi połączeń owoców z wytrawnymi smakami. Gruszki i śliwki w occie, schab ze śliwkami i tym podobne kombinacje są niejdalne wg Pana Męża. No cóż... o gustach, kulinarnych też, się nie dyskutuje.
Cóż nam zatem trzeba? Ano:
płat ciasta fracuskiego
3 średnio twarde gruszki (ja dałam 2 i pół bo miałam spore)
15 dkg sera gorgonzola (u mnie 20dkg czyli całe opakowanie które miałam)
100ml śmiatany 18%
2 jajka
só, pieprz, gałka muszkatałowa
masło do formy
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni.
Smarujemy formę do tart masłem i wykładamy płat ciasta. Nadmiar obcinamy równo z rantem.
Umyte gruszki obieramy, wydrążamy gniazda nasienne i kroimy w platerki, dość cienkie - układamy na cieście.
Ser kroimy w kostkę i układamy na gruszkach.
Jajka roztrzepujemy ze śmietaną i przyprawami, polewamy ciasto.
Pieczemy 30-35 minut aż masa się zetnie i przyrumieni.
Po wyjęciu z pieca trzeba dać jej chwilę odpocząć, bo gorącą trudno się wyjmuje.
Myślę, że kieliszek dobrze schłodzonego białego wina podkreśli pięknie jej smak.
To jak? Pieczecie na obiad, czy na kolację przy świecach? :)
Smacznego!
Cudownej niedzieli i pieknego tygodnia :D
czwartek, 17 lipca 2014
Holenderski zegar
Kolejna zaległa praca. Zegar z motywem holenderksim i fajną historią. Otóż miałam go ze sobą na jakimś jarmarku czy prezentacji prac. Kinga zrobiła kilka fotek stoisk i pokazała gdzieś relację z imprezy. Zegar bardzo wpadł w oko jednej z koleżanek Kingi no i pojechał do niej :)
Mam nadzieję, że dobrze służy i odmierza tylko miłe chwile :)
U nas pogoda dopisuje. Spędzamy więc z synem większość czasu na dworze. Zaniedbuję przez to inne sprawy, ale niedawna mąż kupił wzmacniacz sygnału sieciowego więc mamy zasięg i na dworze. Mogę wychodzić z kompem na dwór i pobuszować w sieci... o ile synuś pozwala ;).
My się właśnie zbieram na dwór. Cudownego dnia Wam życzę :)
Mam nadzieję, że dobrze służy i odmierza tylko miłe chwile :)
U nas pogoda dopisuje. Spędzamy więc z synem większość czasu na dworze. Zaniedbuję przez to inne sprawy, ale niedawna mąż kupił wzmacniacz sygnału sieciowego więc mamy zasięg i na dworze. Mogę wychodzić z kompem na dwór i pobuszować w sieci... o ile synuś pozwala ;).
My się właśnie zbieram na dwór. Cudownego dnia Wam życzę :)
piątek, 11 lipca 2014
Boczek w majeranku
Ponieważ niektóre "produkty żywnościowe" sprzedawane w sklepach mają w sobie więcej chemii niż proszek do prania, więc stram się ich unikać. Jak wiecie piekę sama chleb, a nie jadam wyrobów chlebopodobnych ze sklepów. Jak miałam dostęp do prawdziwego mleka, a nie białej wody z kartonu, to sama robiłam ser biały. Najchętniej wszystko robiłabym sama, ale nie da się ;)
Za to można upiec boczek w majeranku i mamy wędlinę do chleba :)
Kupujemy cienki płat surowego boczku (ok 1,2-1,5kg).
Zasypujemy go solą, pieprzem, nacieramy czosnkiem, bardzo grubo obsypujemy majerankiem, wkładamy do miski, którą szczelnie owijamy folią i odstawiamy na 24h do lodówki.
Po tym czasie boczek ciasno rolujemy, obwiązujemy sznurkiem.
Pieczemy w zamkniętym naczyniu żaroodpornym lub rękawie w 180 stopniach do miękkości. Pod koniec odkrywamy żeby się ładnie przyrumienił.
My zjadamy go jako wedlinę, ale na ciepło też dobry :)
Smacznego!
Za to można upiec boczek w majeranku i mamy wędlinę do chleba :)
Kupujemy cienki płat surowego boczku (ok 1,2-1,5kg).
Zasypujemy go solą, pieprzem, nacieramy czosnkiem, bardzo grubo obsypujemy majerankiem, wkładamy do miski, którą szczelnie owijamy folią i odstawiamy na 24h do lodówki.
Po tym czasie boczek ciasno rolujemy, obwiązujemy sznurkiem.
Pieczemy w zamkniętym naczyniu żaroodpornym lub rękawie w 180 stopniach do miękkości. Pod koniec odkrywamy żeby się ładnie przyrumienił.
My zjadamy go jako wedlinę, ale na ciepło też dobry :)
Smacznego!
poniedziałek, 7 lipca 2014
Pudełko na kredki
Takie proste, a jakże przydatne. Na kredki, na szydełka, na skarby wszelakie. Pudełko od dawna mieszka u nowych właścicieli, a że ja ciągle mam zaległości w pokazywaniu więc pewnie jeszcze przez jakiś czas będą "starocie" na tapecie.
Dół bejcowany i przetarty złota farbką.
Wzór na wieczku też przecierałam złotą farbka, ale zostało to zrobione bardzo delikatnie i tylko w odpowiednim swietle coś widać.
U nas zrobiło się prawdziwe upalne lato i większość dnia spędzmy na dworze. W związku z tym na prace domowe i nie tylko zostają wieczory i wczesne ranki. Lecę zatem coś ogarnąć.
Cudowności Wam życzę :)
Dół bejcowany i przetarty złota farbką.
Wzór na wieczku też przecierałam złotą farbka, ale zostało to zrobione bardzo delikatnie i tylko w odpowiednim swietle coś widać.
U nas zrobiło się prawdziwe upalne lato i większość dnia spędzmy na dworze. W związku z tym na prace domowe i nie tylko zostają wieczory i wczesne ranki. Lecę zatem coś ogarnąć.
Cudowności Wam życzę :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)










