wtorek, 31 grudnia 2013

Wspaniałego roku 2014!

Ostatni dzień roku przywitał nas słonkiem i szronem.


Spieszę z życzeniami!
Wszystkiego co najlpesze!
Chwil cichych żeby usłyszeć co nam w duszy gra.
Chwil wypełnionych śmiechem radosnym.
Chwil wzruszenia i zadumy. I natrojowych wieczorów przy świecach i kominku.

Chwil wytchnienia i odpoczynku, a nawet błogiego lenistwa.
Tu koty pokazuja jak to powinno wyglądać ;)



Zadowolenia z tego co niesie każdy dzień.
Umiejetności odnalezienia Małych Szczęść w codziennej gonitwie.
Witania każdego dnia z uśmiechem i uśmiechania się do siebie w lustrze.
Zdrowia, nadziei i miłości.
Prawdziwych przyjaciół i życzliwych ludzi obok nas.
Niech spełniają się Wasze marzenia, zdrowie dopisuje.

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Prezent na chrzest i zaproszenie

Ostatnio robiłam prezent od Matki Chrzestnej dla małego Borysa. Prezent już u właściela więc mogę pokazać. Wiem, że się spodobał i bardzo mnie to cieszy.

Powstała skarbonka.

I ramka na zdjęcie do kompletu.

Nie zabrakło też kartki na życzenia.

Do Bożego Narodzenia coraz bliżej. Jakoś zupełnie nie czuję, że do Świat zostały 2 tygodnie. Zupełnie :(. Mimo, że robię bombki i inne świateczne prace. Puszki w kredensie jeszcze puste, a powinny już być pełne ciastek, ciasteczek i pierników. Mimo, że w sklapeach pełno ozdób, zetswów prezentowych itp. jakoś nie mam nastroju przedświatecznego. Całkiem nie wiem czemu. Może dlatego, że za oknem leje i pogoda listopadowa bardziej. Może dlatego, że lata prawie nie zauważyłam w tym roku... Jakoś tak październik powienien być teraz wg mnie, a nie grudzień.
W weekend zapraszam na Jarmark Bożonarodzeniowy do Oławy.

Będę tam prezentować moje prace :).
Myślę, że będzie można kupić wiele fajnych rzeczy, a i specjałów dla podniebienia też z pewnościa nie zabraknie.


sobota, 16 listopada 2013

Coś pysznego do niedzielnej kawy

Jak znalazłam ten przepis na tartę z karmelizowanymi jabłakmi i zobaczyłam zdjęcia to wiedziałam, że muszę natychmiast upiec to ciasto.

Rustykalna tarta to jest to! Polecam gorąco! Pachnąca, aromatyczna w sam raz na jesienne dni. Pyszna jeszcze ciepła, ale zimna też smakuje.

Robi się ją szybko i szybko znika.

Ponieważ zawsze muszę coś po swojemu zrobić więc powstały jeszcze 2 wersje:
Z karmelizowanymi bananami (4 duże)


I z karmelizowanymi gruszkami (ta nas trochę rozczarowała, ale może to kwestia gruszek)

Zgodnie uznaliśmy, że ta z jabłakmi najlepsza. Samo ciasto jest idealne i myślę, że wypróbuję je też do innych kruchych wypieków.

Bardzo się cieszę, że spodobał Wam sie pomysł spisywania Małaych Szczęść. Może chwile spędzone przy pieczeniu, a potem zjadaniu tej tarty też do nich zaliczycie? U nas tak było :)

Szczególne podziękowania dla Anki Wrocławianki, która postanowiła rozpropagować ten pomysł i napisała o nim u siebie na blogu. Zapisuję to na moją dzisiejszą listę Małych Szczęść :D I Wasze przemiłe komentarze pod poprzednim postem i to, że zajrzało do mnie kilka nowych koleżanek i nasz spacer z synkiem który uczy się chodzić - prowadzilismy Go za rączki :) Taki Mały Krasnal pomiędzy nami dreptał dzielnie :) I wspólna poranna kawa z mężem i nowy dziurkacz i koci przekładaniec w koszyku - ciepluski i mrczący :) I... Oj mogłabym tak jeszcze długo wymieniać.
Jeśli macie ochotę podzielić się ze mną swoimi szczęściemi to piszcie.

Smacznego i szczęśliwej niedzieli!

piątek, 15 listopada 2013

Małe szczęścia

Wczoraj miałam kiepski dzień. Obudzilam sie z takim bólem pleców, że myślala, że z łóżka nie wstanę. Mąż był w delegacji, a my z synkiem sami...
Potem robota mi nie szła i było mi jakoś tak smutno i źle. I poddałam sie chandrze. Wielbicielka i głosicielka pozytywnego myślenia spuścila nos na kwintę i zaczała wymyślać co jest nie tak.
Na szczęście miała do mnie przjechać znajoma (i przyjechała) więc się zmobilizowałam żeby ogarnąć trochę. Nabrałam też na druty cudowną, rudą, mięciusią włóczkę żeby sobie szal wydziergać, bo niezwykle spodobały mi się te u Aty i zachciało mi się takiego samego wzorku.
A przy machaniu drutami dobrze się myśli, szczególnie jak wzór nie jest skomplikowany.
Synuś usnął a ja machałam drutami i dumałam :"Czy ciebie kobieto pokręciło (no trochę tak, bo rano wstać nie mogłaś, ale bez przesady)? Jest tyle cudownych rzeczy, które prztrafiają się każdego dnia, a o których w mig zapominasz". I przypomniało mi się pewne zdarzenie z okresu studiów.
Jak człowiek ma 20 lat to czasem mu się wydaje, że życie jest strasznie do bani. Ja wtedy tak miałam. Pamiętam dokładnie miejsce w którym do mnie dotarło, tak ze zrozumieniem, to czego słuchałam. A słuchałam sobie, idąc na zajęcia, płyty "Dolina w długich cieniach" SDM z tekstami mojego ukochanego Steda. I usłyszałam!

"Cudownie jest:
Powietrze jest!
Dwie ręce mam,
Dwie nogi mam!

W chlebaku chleb,
Do chleba ser,
Do picia deszcz."

To początek "Piosenki dla zapowietrzonego".
I dostrzegłam, że świeci słońce, że niebo jest cudownie niebieskie i stadko wróbli radośnie podskakujące i ćwierkające tuż obok mnie. I zrozumiałam po raz pierwszy, że do szczęścia potrzebny jest zachwyt nad światem i dostrzeganie tych maleńkich cudów, które spotykają nas co krok, a które mijamy obojetnie.
Życie jest jakie jest. Więcej uwagi poswięcimy temu, że szef na nas krzywo spojrzał (a jego akurat bolał brzuch i wcale na nas nie patrzył) niż cudownemu zachodowi słońca, radości naszych bliskich czy temu, że mamy dom do którego możemy wrócić.

Kilka dni temu przeczyałam artykuł o tym, że szczęsca można się nauczyć. Wiem z doświadczenia, że można, ale wymaga to pracy. Przecież łatwiej jest pomarudzić ;).
Artukuł czyałam na raty i wpadałam na pomysł codziennego spisywania dobrych zdarzeń jeszcze zanim doszłam do tego w tekście. Aż mi się śmiać chciało jak do tego dotarłam :D.
I piszę.
Chciałam i Was zaprosić do takiego spisywania swoich Małaych Szczęść.
Co Wy na to? Przyłączycie się? A kiedy zrobi się smutno, kiedy życie nas przytłaczy to będzie można wiąć taki zeszyt i zobaczyć jak wiele jest rzeczy dających nam radość. I od razu zrobi się jaśniej!
Kiedy piszę ten post za pazuchą buszuje mi mała czarna, jedwabista koteczka. I murczy jak najęta. Ot i już mam jdeno Małe Sczęście do zapisania :D.

Żeby nie było tak całkiem bez zdjęć i tak a' propos dziergania to pokażę obrus, o którym wspominałam na wiosnę chyba. Obrus już dawno cieszy Państwa Młodych, bo to był prezent ślubny od mojej przyjaciółki.
I pomyśleć, że na te "dziury" poszło prawie 2,5 km nici :). No ale średnicę ma 160cm.

Pięknego, obfitującego w szczęścia małe i duże weekendu Wam życzę :D

czwartek, 7 listopada 2013

Bardzo ważny dzień

Dziś jest bardzo ważny dzień.

Pierwsze urodziny naszego synka.
To niesamowite patrzeć jak taki mały człowiek się rozwija. Jak z takiego nieporadnego maleństwa wyrasta całkiem spory szkrab.
I wszystko jest pierwsze. Uśmiech, ząbek, kroczki. Pierwsze "tata" i "mama" (w tej właśnie kolejności ;) ).


I zjedzony z apetytem pierwszy kawałek urodzinowego tortu. ;)
Tort w moim założeniu miał być minimalistycznie ozdobiony, a mąż stwierdził, że jest nie skończony, bo nie ma "tych ozdóbek na wierzchu" :D.